Marta Brzezińska: Na stronie posła Johna Godsona możemy dziś znaleźć oświadczenie, w którym parlamentarzysta deklaruje zaprzestanie dalszego poparcia dla ustawy chroniącej życie. Jak obrońcy życia zareagowali na taką woltę? Jesteście zawiedzeni?

 

Jacek Sapa: Myślę, że tu przede wszystkim doszły do głosu emocje ostatnich dni, bardzo silne emocje. Po ostatnim głosowaniu wiele środowisk rzuciło się na polityków, którzy zagłosowali za ochroną życia, zwłaszcza polityków Platformy. To środowiska bardzo głośne, choć moim zdaniem niezbyt liczne, które próbują w ten sposób wywrzeć presję na politykach. Myślę jednak, że do następnego głosowania jest jeszcze sporo czasu i trzeba go wykorzystać po to, aby wszystkich tych posłów przekonać, że – zrobili dobrze (a z tego, co się orientuję, większość z tych czterdziestu nie ma wątpliwości co do tego, że zrobiła dobrze). Trzeba ich umocnić w tym przekonaniu. W związku z tym uważam za konieczne prowadzenie dalszej kampanii telefonicznej, czy mailowej. Zachęcałbym też wszystkich do odwiedzania biur poselskich i przekazania parlamentarzystom swoich postulatów w rozmowie osobistej. Do ostatecznego głosowania, według zapowiedzi premiera, który chyba chciałby zamknąć całą sprawę w przeciągu 1,5 miesiąca, mamy jeszcze kilka tygodni, a więc jest jeszcze trochę czasu i trzeba go wykorzystać.

 

Polityków, którzy zagłosowali za życiem zaatakowali nie tylko inni politycy, ale także środowiska feministyczne, czy – jak w przypadku posła Godsona – ich wyborcy. Jak ich umacniać, aby nie uginali się pod taką presją?

 

Po pierwsze, powoływanie się na opinie kobiet w sprawie aborcji eugenicznej, jakoby byłaby to kwestia socjalno-bytowa, jest co najmiej nielogiczne, bo to raczej kwestia cywilizacyjna. A w kwestiach cywilizacyjnych musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie standardy cywilizacyjne spełniamy. Dopiero w drugiej kolejności możemy odpowiedzieć sobie na pytanie, w jaki sposób pomagamy ludziom, którzy znaleźli się w takiej sytuacji, mamom, dzieciom. Myślę, że najpierw należy ustalić standardy cywilizacyjne, a potem zadbać o to, aby potrzebującym ludziom udzielić właściwego wsparcia i pomocy. My to cały czas podkreślamy – chorych trzeba (i można leczyć!) nawet na etapie rozwoju prenatalnego. Apelowałbym do wszystkich posłów, którzy mają wątpliwości, aby przemyśleli tę sprawę jeszcze raz z uwzględnieniem także drugiej strony, obrońców życia.

 

Tak, ale kobiety (niekoniecznie feministki), cytowane na przykład przez „Wyborczą” mówią, że nie chcą być „żywymi trumnami dla swoich dzieci”.

 

Propozycje środowisk feministycznych na pewno nie poprawią obecnej sytuacji. Potrzebna jest rzeczowa dyskusja. Myślę, że to wsparcie dla posłów jest konieczne. Oni często działają pod wpływem opinii publicznej. Na takie sygnały, jakie dostają, na takie są wrażliwi. I to jest obszar na nasze działanie, osób, które nie żyją w czynnej polityce, zwykłych obywateli. A na zdanie obywateli posłowie powinni być uwrażliwieni. Trzeba je zatem formułować i wyrażać. Dobrze byłoby, gdyby każdy kto może, odwiedził posła, zwłaszcza posła Johna Godsona, który - jak widać - jest w trudnej sytuacji psychicznej i udzilił mu wsparcia. Poseł Godson wielokrotnie podkreślał, że jest za życiem. Rozumiem, że jako polityk ma swoje uwarunkowania, więc wykorzystajmy to, że nagla zwraca uwagę. Jeśli jest czuły na argumenty kobiet, to myślę, że będzie także czuły na argumenty tych kobiet, które powiedzą mu, że obecna ustawa źle wpływa na atmosferę ciężarnych. Mówimy o ludziach, nie zarodkach! A kobiety często są pod presją aborcyjną środowisk lekarskich, niektórzy lekarze są całkowicie wyzbyci wrażliwości. Proszę zauważyć jeszcze jedną rzecz – jeśli lekarze są wyzbyci wrażliwości w stosunku do kobiet i dzieci, to czy będą mieli wrażliwość dla dorosłego pacjenta? Trzeba także myśleć o konsekwencjach tego typu działań. Wrażliwość ludzka i tak została na przestrzeni lat mocno ograniczona. Myślę, że ta cała batalia o ochronę życia ma także wymiar walki o utraconą wrażliwość. To straszne, że dziś musimy dyskutować na temat tego, czy chore dzieci leczyć, czy je mordować. Bo jak dziś odpowiada wiele osób? Zamiast pomocy zabijanie. Myślę, że z naszą wrażliwością jest bardzo źle.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska