Portal Wirtualna Polska, który jako pierwszy z polskich mediów, podał informację o kontrowersyjnej wypowiedzi polityka, wystosował list do sztabu Santoruma z prośbą o wyjaśnienie zaskakujących słów. Do tej pory dziennikarze Wp.pl nie otrzymali odpowiedzi, ale komentarz w tej sprawie uzyskał duński reporter Jakob Nilsen. Dziennikarz zapytał kandydata republikanów, na czym polega jego kłopot z Polską, na co Santorum odpowiedział: "Żartuje pan? Kocham Polskę!". Republikanin zadeklarował również, że Polska jest jednym z jego ulubionych krajów.
Portal "Politikken" przekonuje jednak, że czwartkowa wypowiedź kandydata na temat naszego kraju nie była wymysłem dziennikarzy. Jako pierwszy zanotował ją duński "Jyllands-Posten", określając mianem "potwierdzonej informacji". Według relacji, wypowiedź stanowiła fragment wywodu, dotyczącego tarczy antyrakietowej.
Polityk w rozmowie z Jacobem Nilsenem zaprzeczył, jakoby miał uważać Polskę za zagrożenie. "Nie, ja tylko powiedziałem, że administracja prezydenta Obamy zawiodła Polskę nie umieszczając tam tarczy antyrakietowej. Jestem z tego powodu naprawdę zły" - powiedział Santorum skandynawskiemu dziennikarzowi.
Katolik, konserwatysta, ojciec rodziny... Wszystko OK. Ale co z umiejętnością udzielania precyzyjnych wypowiedzi? Santorum pokazał niestety, że jest prawdopodobnie ignorantem jeżeli chodzi o politykę zagraniczną. Jednak taką samą znajomość świata miał George W. Bush co nie przeszkodziło mu później być przyzwoitym prezydentem. Chociaż Teksańczyk przynajmniej wiedział, gdzie jest Polska z uwagi na to, że jego ojciec był zastępcą jednego z pogromców komunizmu. Santorum okazał się być czarnym koniem ostatnich prawyborów. Nie zanosi się jednak by ten trochę mdły Republikanin otrzymał nominację. Zresztą patrząc na obecne problemy USA i politykę zagraniczna tego kraju nie można nie zauważyć, że ich znajomość Polski nie robi dla nas wielkiej różnicy. I tak USA kierują się ponownie w rejon Pacyfiku. I nie ważne czy są rządzone przez Demokratę czy Republikanina.

