Władze linii Kogałymavia zapewniły, że samolot, który w sobotę rozbił się na półwyspie Synaj, był w pełni sprawny. Z kolei rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina powiedział, że na tym etapie nie można wykluczyć zamachu terrorystycznego - informuje IAR.

W mediach pojawiły się informację, że eksploatowana nadmiernie maszyna miała ostatnio sporo kłopotów technicznych. Agencja Reutera przypomniała, że 14 lat temu na lotnisku w Kairze odrzutowiec (wtedy należał do libańskiej Middle East Aviation) podczas wypadku poważnie uszkodził ogon. 

Dyrektor generalny linii lotniczej Aleksandr Smirnow Kogałymavia oświadczył, że po kairskim incydencie samolot został dokładnie naprawiony, zaś sam wypadek nie miał wpływu na stan bezpieczeństwa. Ocenił, że możliwą przyczyną sobotniej katastrofy jest „fizyczny bądź mechaniczny akt”. 

Zareagował również na relacje, że piloci mieli informować obsługę naziemną o problemach technicznych maszyny. Kogałymavia oświadcza, że w podczas pięciu ostatnich lotów nie miało to miejsca, zaś oba silniki samolotu zostały poddane inspekcji 26 października, która odbyła się w Rosji. 

Także dowódca airbusa podczas lotu 9268, kapitan Walerij Niemow, nie kontaktował się ich zdaniem z kontrolerami lotu w sprawie problemów technicznych z prośbą o zezwolenie na awaryjne lądowanie w Kairze. Taką informację podały wcześniej media. Smirnow wyjaśnił, że załoga straciła kontrolę nad maszyną. 

Agencja Reutera podała, że airbus nie został uderzony przez inny obiekt, zaś piloci nie nadali również sygnału SOS. Informacje te uzyskano od osób, które badały zapisy czarnych skrzynek pochodzące z samolotu.

Reuters, powołując się na Agencję RIA Novosti, poinformował, że linia lotnicza, do której należał odrzutowiec, od dwóch miesięcy nie płaci swoim pracownikom. Miało to wynikać z kontroli inspekcji pracy. Przedstawiciele Kogałymavii zapewnili, że „przedsiębiorstwo nie ma problemów finansowych, które mogłyby mieć wpływ na bezpieczeństwo lotu”. 

Rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina Dmitrij Pieskow, pytany czy powodem katastrofy mógł być zamach terrorystyczny, oświadczył, że na obecnym etapie nie można wykluczyć żadnej przyczyny. Premier Dmitrij Miedwiedew stwierdził natomiast, że „kluczowym jest szczegółowe wyjaśnienie tego, co doprowadziło do tragedii”. 

Airbus A-321, leciał z egipskiego kurortu Szarm el-Szejk do Sankt Petersburga. Rozbił się w sobotę na półwyspie Synaj, 23 minuty po starcie. Na pokładzie były 224 osoby – w większości Rosjanie – w tym siedmiu członków załogi. Pasażerami byli turyści.

Po katastrofie zarządzono kontrolę wszystkich samolotów należących do linii Kogałymavia. W obawie o potwierdzenie tezy o zamachu terrorystycznym niemiecka Lufthansa i francuski Air France wstrzymały przeloty nad półwyspem Synaj.

mod/IAR