SALT, który można obecnie zobaczyć w kinach, to film jakich wiele. Szybka akcja, niezbyt skomplikowana fabuła, kilka niespodziewanych zwrotów akcji, obsada z pierwszej półki hollywoodzkich aktorów, dużo strzelania i bijatyk – słowem film zrobiony według przepisu na kasowy sukces. Jest jednak coś, co wyróżnia go z całej masy podobnych produkcji. Obrazuje on kilka zasad, rządzących światem służb specjalnych. Historia w nim pokazana może być przydatna w dyskusjach o roli i znaczeniu tajnych służb, szczególnie w Polsce. W naszym kraju bowiem w rozmowach o Wojskowych Służbach Informacyjnych ich obrońcy często mówią, że nie należało likwidować WSI, ponieważ służyli w nich fachowcy. Jednak w świecie służb – co dobrze pokazuje film SALT – to nie fachowość jest najważniejsza. Ona jest wynikiem długiej służby, przychodzi wraz z działaniem w zdrowej instytucji. Fachowości się nabywa pracując i służąc. Dużo ważniejsza od niej jest natomiast lojalność wobec państwa, któremu się służy. Nikt nie odbiera fachowości Kimowi Philby czy Aldrichowi Amesowi. Pierwszy był wieloletnim oficerem służb brytyjskich, drugi jednym z najważniejszych ludzi zajmujących się w CIA Europą Wschodnią. Jednak nikt ich na Zachodzie nie stawia za wzór, okazali się bowiem nielojalni wobec swojej ojczyzny. Obaj byli zdrajcami, przez kilkadziesiąt lat współpracowali ze służbami ZSRS i Rosji, sprzedawali im tajemnice. Innego rodzaju nielojalności dopuścił się szef jednej ze służb specjalnych w Hiszpanii na przełomie lat 80. i 90. W imię walki z działaczami ETA podległa mu struktura montowała podsłuchy najważniejszym ludziom w kraju, w tym samemu królowi. Jak się później okazało, szef tej służby informacje biznesowe uzyskane dzięki podsłuchom sprzedawał jednemu z prezesów banków. Dzięki takiej współpracy, obaj się dorobili.

Każdy pracownik służb musi być lojalny wobec własnego kraju. Służby muszą mieć co do tej lojalności absolutną pewność. Tylko dzięki temu mogą powierzać funkcjonariuszom samodzielne zadania i dopuszczać do tajemnic. Lojalności wymagają nawet prywatne firmy. Ich pracownicy dopuszczani są do tajemnic zawodowych tylko wtedy, gdy budzą zaufanie przełożonych. O ile ważniejsze jest ono w takim razie świecie służb, które zapewniają bezpieczeństwo państwa, zajmują się tajemnicami, z powodu których można zginąć lub za które można otrzymać miliony złotych. Służby działają dobrze tylko wtedy, gdy tajemnice te są jawne jedynie dla zaufanych. Jeśli jest inaczej, rzeczywisty ośrodek lojalności może objawić się w najmniej oczekiwanym momencie, powodując, że funkcjonariusz okaże się zdrajcą. Taka właśnie niespodziewana zmiana pokazana jest w filmie SALT. Jeden z głównych oficerów służących w CIA nagle okazuje się rosyjskim szpiegiem, zabija najbliższe otoczenie prezydenta USA i chce go zmusić do wystrzelenia pocisków nuklearnych w Teheran i Mekkę, by wywołać wojnę. Przez wiele lat uśpiony szpieg, nagle okazuje się zdrajcą, pokazuje, wobec kogo jest naprawdę lojalny, komu i czemu służy. A przez tak długi czas uchodził za prawdziwego fachowca... Czy w Polsce takiego człowieka też by ktoś bronił?

Zadania na lata

SALT ukazuje również, dlaczego tak ważna jest lojalność. Drugą cechą służb jest cierpliwość. Pokazani w filmie szpiedzy rosyjscy zostali pozyskani do współpracy jako dzieci. Przebywając w Rosji zostali zindoktrynowani przez sowieckiego bogacza, a potem wysłani do różnych krajów z powierzonymi im zadaniami. Zadaniami na dziesiątki lat. Przez ten czas pracowali na swoją pozycję zawodową, robiąc kariery w sektorze bezpieczeństwa (służbach specjalnych, czy wojsku). Przedstawiona w filmie hipotetyczna sytuacja oddaje rzeczywisty charakter części zadań, które stawia się służbom specjalnym oraz innym instytucjom działającym niejawnie. Funkcjonariusze służb czy policjanci, pod przykrywką także często muszą przez wiele miesięcy działać jako uśpieni funkcjonariusze, udając bandytów, gangsterów, biznesmenów itp. Wymogi i reguły pracy takich osób wymagają, by instytucje, w których służą, nie kontaktowały się z nimi w żaden sposób. Muszą więc mieć pewność, że nie przejdą oni na drugą stronę, że będą lojalni, że nie dadzą się kupić czy zastraszyć, że nie zdradzą. Tylko to daje pewność, że wykonanie zadania trwającego tygodnie, miesiące, czy lata (choć to zdarza się raczej tylko w filmach) idzie w wytyczonym wcześniej kierunku.

Jednym z widocznych wymiarów cierpliwości jest szkolenie funkcjonariuszy. W filmie SALT uśpieni agenci aktywują się po 20-30 latach pracy nad sobą. Służby w podobny sposób są często w stanie poświęcić dziesiątki lat na szkolenie i przygotowywanie swojego człowieka do zadania, którego wykonanie może nieraz trwać zaledwie kilka minut. Służbom opłaca się jednak inwestowanie wielu lat i ogromnych sum, by przygotować operację, na której im naprawdę zależy. Takie podejście do kwestii zadań widoczne jest w historii Mariana Zacharskiego, okrzykniętego najpopularniejszym szpiegiem PRL. Komunistyczny wywiad, w którym służył Zacharski, postanowił wysłać go jako „nielegała” do Stanów Zjednoczonych. Do "zamontowania" go w tamtejszej rzeczywistości wywiad użył przykrywki biznesowej. Zacharski miał stworzyć zagraniczny oddział firmy POLAMCO, która zajmowała się sprzedażą polskich maszyn przemysłowych w USA. W ramach zadań związanych ze swoim drugim etatem, Zacharski miał zdobywać tajne materiały firm, tworzących dla rządu technologie wojskowe. Na informacjach uzyskanych w ten sposób zyskiwał głównie Związek Sowiecki. Historia ta pokazuje, jak ogromne nakłady czasu i pieniędzy są w stanie służby poświęcić na dobre zalegendowanie i przygotowanie swoich funkcjonariuszy do wypełniania stawianych przed nimi zadań.

Sytuacja służb po zakończeniu zimnej wojny zmieniła się, ale w swojej działalności kierują się one wciąż tymi samymi wytycznymi. Można się było o tym przekonać, gdy w Stanach Zjednoczonych złapano kilkunastu szpiegów Rosji. Od lat żyli oni jak normalni Amerykanie, zakładali między sobą rodziny, mieli dzieci. Prowadzili jednak działalność na rzecz rosyjskiego wywiadu, próbowali werbować nowych agentów i starali się uzyskać dostęp do informacji Pentagonu. Działalność tych prawdziwych szpiegów jest analogiczna do historii opowiedzianej w filmie SALT. Ta zbieżność fabuły z rzeczywistością jest elementem uatrakcyjniającym go jeszcze bardziej. Być może, gdyby szpiedzy rosyjscy nie zostali złapani przez FBI, w rzeczywistości mielibyśmy do czynienia z „Dniem X”. W filmie SALT agenci sowieccy zaczynają wtedy realizować zbrodniczy plan rozpętania wojny na świecie. Być może coś podobnego planowali realni szpiedzy w USA. Ale wygląda na to, że tym razem, na szczęście, się o tym nie przekonamy...

Zatrzymanie rosyjskich agentów zbiegło się w czasie z pracami nad filmem SALT, którego fabuła jest podobna do taktyki rosyjskich szpiegów. Przypomina to sytuację związaną z filmem „Fakty i akty” ("Wag the dog"). Opowiada on o fabrykowaniu międzynarodowego konfliktu, który ma „przykryć” medialnie seksualny skandal prezydenta ubiegającego się o reelekcję. Wynajęty reżyser tworzy scenariusz udawanej wojny, którą epatują media. Scenariusz filmowy przypominał wielu osobom taktykę stosowaną później przez Billa Clintona. Gdy wyszły na jaw skandale seksualne, on również odwracał uwagę od siebie, przygotowując się do wojny z Irakiem, czy prowadząc ostrą nagonkę na prokuratora prowadzącego śledztwo przeciwko prezydentowi. Fabuła obu filmów okazała się wyprzedzać życie. Możliwe, że nie był to przypadek...

Stanisław Żaryn

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »