Na pierwszy kwartał 2012 wieszczono bankructwo Grecji. Ono nastąpiło?

 

- Grecja już od dawna jest bankrutem. Ona bez zewnętrznych środków nie jest już w stanie wypłacać emerytur czy płacić pensji urzędnikom państwowym. W innej sytuacji mielibyśmy do czynienia z zachowaniami jak w państwach afrykańskich, gdzie np. w jednym z nich gdy zbankrutował rząd to na drzwiach ministerstwa finansów umieszczono kartkę, że pieniędzy już nie ma i nie będą one nikomu wypłacane. Ta informacja dotyczyła zaległych pensji. Nie ogłasza się bankructwa Grecji, bo to oznaczałoby bankructwo strefy euro. Euro jest czymś bardziej ocierającym się o religię niż projekt ekonomiczny. Uwierzono, że to właśnie euro przyniesie dobrobyt Europie, a nie praca, która dała jej wysoki wzrost gospodarczy.

 

Nie widzimy jednak bankructwa Grecji. Głodnych mieszkańców, pozamykanych sklepów i urzędów, exodusu Greków za pracą do innych krajów. Państwo funkcjonuje.

 

- Mamy tu do czynienia z uporczywą terapią. Grecja jest pod tlenem, pod kroplówką, z dializą nerki, przeszczepionym płucem... Ten kraj jest poważnie chory. Kilka lat temu, były premier Luksemburga powiedział, że w ramach UE istniała tajna grupa, która nazywała się „Grupa bez nazwy”. Z jej analiz wynikało, że Grecja nie kwalifikowała się ani do wstąpienia do UE, ani do strefy euro. Zrobiono to czysto z celów politycznych, aby Greków premiować za pozbycie się dyktatury czarnych pułkowników. Aby ciągnąć Greków do demokratycznego wolnego świata, aby nie wpadli w ręce Związku Radzieckiego. Ponoszono duże koszty wyrównania ich poziomu życia do innych krajów zachodnich. Z przyczyn politycznych finansowano im europejski styl życia. Euro miało kojarzyć się z rajem.

 

Grecy uzyskali swój dobrobyt bez wysiłku jaki włożyły inne kraje?

 

- Dla przykładu Irlandczycy na swój dobrobyt pracowali w pocie czoła dwa pokolenia. Przeskoczyli pod względem poziomu życia Wielką Brytanię, ale zmienili również radykalnie swój system podatkowy. Oni zapracowali na swój dobrobyt, natomiast Grekom wyrównywano standard życia dotacjami. To było czymś w rodzaju manny z nieba. Turystyka czy rolnictwo greckie – to, co było wcześniej konkurencyjne, przy walucie euro już takim być przestało.

 

Euro przestało już być gwarantem sukcesu, rozwoju?

 

- Tak, bo społeczeństwo nie staje się bogatsze od przemalowania banknotów, które są w obiegu. Tak do tej pory uważano. Taką propagandę kierowano też do Polaków, że po przyjęciu waluty nastąpi nasz wzrost gospodarczy. Euro było sukcesem politycznym, a nie ekonomicznym. Samo euro nie przyniosło Grecji wielkiego dobrobytu, ale przeciwnie - życie na kredyt.

 

Not. Jarosław Wróblewski