Fronda.pl: Jak ocenia Pan debatę ekonomiczną zorganizowaną przez PiS?

 

Andrzej Sadowski (Centrum im. Adama Smitha): Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że istnieje potrzeba organizowania debat dotyczących przyszłości kraju, zwłaszcza w ustroju demokratycznym. Wstępne propozycje największej partii opozycyjnej są propozycjami jeszcze nieadekwatnymi do obecnej sytuacji, bardziej ilościowymi, niż jakościowymi i na pewno przy obecnej skali problemów nie są dadzą wyjścia z obecnej sytuacji.

 

Czyli wolnorynkowcy nie mogą czuć się usatysfakcjonowani?

 

Nie chodzi tu nawet o poglądy, ale o doświadczenie i wiedzę z niego płynącą. Propozycje największej partii opozycyjnej były już przećwiczone w ostatnim 20-kilku-leciu w Polsce z bardzo miernym skutkiem. Dlatego należy sięgnąć po rozwiązania, które dały polski cud gospodarczy. Właśnie o tym starałem się przypomnieć politykom i ekonomistom na początku wspomnianej debaty. O tym, że największym cudem gospodarczym pod koniec XX wieku był właśnie polski cud gospodarczy. Jeżeli politycy i ekonomiści nie używają takiego terminu, to nie są w stanie postawić właściwej diagnozy i zaproponować zmian na przyszłość. Nie jest to kwestia "wolnorynkowości", ale świadomości tego, co działo się w Polsce. Musimy pamiętać, że najważniejszy jest dobrobyt społeczeństwa, ktory nie bierze się z tego, że politycy będą wydawać nasze pieniądze, a niestety część osób, które zgromadziły się na sali, tak sobie go wyobraża. Jak tłumaczyliśmy, dobrobyt bierze się z ludzkiej pracy, a praca w Polsce jest fiskalnie dyskryminowana. Jest opodatkowana tak samo wysoko jako wódka, papierosy czy paliwo. Jeżeli chcemy uczciwie dyskutować o zmianie sytuacji w kraju, to musimy zacząć od obniżenia opodatkowania pracy.

 

Problemy dotyczą tylko Polski? Podczas debaty wspominał Pan o kryzysie cywilizacyjnym...

 

Właśnie, kryzysie cywilizacyjnym. Kolejnym nieporozumieniem jest próba zrzucenia odpowiedzialności za własne błędy na "kryzys światowy". A to nie jest kryzys światowy. Większość krajów Ameryki Płd. bardzo dobrze się rozwija, rewelacyjny rozwój można zaobserwować w Afryce, podobnie Azja i to - bynajmniej - nie tylko Chiny. Dlatego mówienie, że mamy kryzys światowy i nic w tej kwestii nie możemy zrobić jest fałszywą diagnozą. Mamy - po prostu - kryzys naszego kręgu cywilizacyjnego, kryzys europejskiego modelu socjalnego, którego obronę deklarowali przywódcy europejscy podczas wszelkich szczytów. Wystarczy rozejrzeć sie po świecie, aby zauważyć, że tzw. cudy gospodarcze różnych państw były związane z brakiem dyskryminacji przedsiębiorczości i uwolnieniem pracy. Jeżeli nie docenia się tego w Polsce, a w to miejsce proponuje trzeciorzędne, nie dające zmiany jakościowej rozwiązania, nie można oczekiwać, że uda się zwiększyć pomoc socjalną dla potrzebujących rodzin. Rząd zabierając ludziom pracę, poprzez wysokie podatki, dając ochłapy polskim rodzinom, prowadzi wobec nich politykę destrukcyjną.

 

Czyli taka polityka również wpisuje się w system, który doprowadził do kryzysu cywilizacyjnego?

System jest tak skonstruowany, że urzędnik lepiej wie, co jest dla nas lepsze. To urzędnik ma decydować o Pana konsumpcji, Pańskich preferencjach, edukacji Pańskich dzieci, itd. Cały system jest tak ustawiony! Rząd nie ma własnych pieniędzy. Ma tylko te, które zabierze własnym obywatelom. Pieniądze pochodzą z ludzkiej pracy, a nie dodruku mennnicy państwowej. Z zaskoczeniem mogliśmy obserwować podejście, wedle którego, najważniejszy jest budżet i kwestia, co się budżetowi należy. A musimy pamiętać, że ponosimy koszty działania instytucji publicznych, ktore są tylko atrapami i nie wypełniają swoich konstytucyjnych funkcji.

 

Jakie jest wyjście z obecnej sytuacji?

 

Uwolnionienie polskiej przedsiębiorczości. W 2008 r. Donald Tusk podziękował polskim przedsiębiorcom, mówiąc, że dzięki nim, kryzys nie był tak odczuwalny w Polsce. Tyle, że przez ostatnie 4 lata doszły nowe absurdalne przepisy i przedsiębiorcy są w gorszej sytuacji, niż w 2008 r. Jeżeli będą musieli zmagać się i z kryzysem i z wrogą im administracją rządową i z przepisami, to nie poradzą sobie i z jednym, i z drugim. Stąd nasz apel o przywórcenie ustawy ministra Wilczka i wolności gospodarczej. Nie da się inaczej! Jeżeli będzie wolność gospodarcza, to polskie firmy będą w stanie dać pracę ojcom polskich rodzin. Natomiast - wymyślony przez polityków - model w którym najlepszą pomocą dla rodziny jest pomoc socjalna polskiego rządu, stanowi całkowicie fałszywą perspektywę. Dlatego właśnie podkreślaliśmy, że wstępne propozycje głównej partii opozycyjnej są propozycjami nieadekwatnymi do obecnej sytuacji i nie można tworzyć prawa niezrozumiałego dla obywateli. Jak wiadomo, "nieznajomość prawa szkodzi", więc czymś niemoralnym jest tworzenie prawa, którego nie rozumie społeczeństwo. Wymagajmy od polityków, aby nie robili z nas przestępców!

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Aleksander Majewski