Hiszpańskie kodeks cywilny traktuje nienarodzone dziecko nie jako osobę, więc nie ma ono swoich  praw. Aby je nabyć, musi nie tylko przyjść na świat, ale przeżyć co najmniej 24 godziny po porodzie. Dopiero wtedy może zostać wpisane do rejestru stanu cywilnego. Wyrok sądu w San Sebastian ma więc charakter precedensowy.  W sprawie tej wypowiedziała się już prokuratura,  która przypomina w piśmie, że  zgodnie z artykułami 29 i 30 kodeksu cywilnego nienarodzone dziecko nie jest traktowane jako osoba, wobec czego nie może być przedmiotem postępowania sądowego. Prokuratura tłumaczy jednak, że w myśl kodeksu „poczęty" może być uznany za „narodzonego", gdy działa to na jego korzyść ( sic!).


Hiszpański przykład pokazuje kompletny i mroczny zarazem absurd aborcji. W Hiszpanii, kraju rządzonym przez radykalnych aborcjonistów, zabito w 2009 roku ponad 100 tysięcy dzieci. 98% z nich zamordowano w prywatnych klinikach, które dokonują nawet późnych aborcji, mimo tego ,że hiszpańskie prawo pozwala na zabijanie dzieci w pierwszych 14 tygodniach ich życia. Hiszpańskie prawo arbitralnie uznaje kto jest osobą a kto nie. Kryterium jest przeżycie 24 godziny. Skąd wytrzasnęli akurat tyle godzin? Czy po dobie nagle w dziecko wstępuje jakaś tajemnicze siła i mózg się zmienia w taki sposób, że dostaje ono prawo do tego by nie być zamordowanym? Nie. Jednak jak raz uznano, że można zakwestionować prawa biologii to problem z przesuwaniem granicy uśmiercania ludzi jest rozwiązany.  I dlatego dziecko  w USA, Polsce czy Hiszpanii jest legalnie zabijane w różnym wieku.  


Już nawet nasi rodzimi aborcjoniści odchodzą od dowodzenia ,że życie  człowieka nie zaczyna się w momencie poczęcia. Tylko wyjątkowi durnie wierzą jeszcze, że  biologia tego nie rozstrzygnęła. Wymyślili więc sobie oni , że nie sama przynależność do gatunku ludzkiego daje  człowiekowi prawo do życia. Zyskuje je dopiero  „osoba”.  I tak jedni wpływowi lewicowi intelektualiści uważają, że osobą się jest  w momencie narodzenia, inni utrzymują, że dopiero miłość matki czyni z nas osoby więc „niechciane” dzieci wolno zabijać. Jeszcze inni uznali, że granicą jest doba po urodzeniu. Są tacy, którzy utrzymują, że osobą jest dopiero świadoma swojego istnienia jednostka.  Pewnie już funkcjonują naukowcy, którzy uważają, że osobą jest się dopiero po maturze. Boją się zapewne na razie tego przyznać publicznie, ale spokojnie. Niedawno nikt o zdrowych zmysłach nie sądził, że wolno będzie legalnie zabijać staruszków i dzieci w piewszej fazie ich rozwoju.


Hiszpańscy obrońcy życia cieszą się z tego wyroku i chcą go wykorzystać w walce o delegalizację aborcji. Ja jednak mam nadzieję, że takie wyroki pokażą osobom, które nie  mają sprecyzowanych poglądów czy aborcja powinna być legalna jaką zbrodnią jest jej legalizacja i na jakich podstawach te „prawo człowieka” jest promowane przez przedstawicieli firm chcących zarobić na masowym zabijaniu i pożytecznych idiotów, którzy walczą o "prawa człowieka".   


Mamy już taką osobowość, że lubimy decydować o życiu bliźniego. Jednak wierzę, że przykłady takie jak opisany powyżej dadzą do zrozumienia niektórym ludziom, że prędzej czy później to oni mogą być uznani za „nie osobę”, „przedczłowieka” czy jak tam sobie pretorianie cywilizacji śmieci nazwą  współczesnych „untermenchen”.


Łukasz Adamski