Syn Renaty Dzikowicz, 10-letni Paweł od lipca 2008 roku przebywa w Pogotowiu Opiekuńczym w Legnicy. Dlaczego? Bo sąd uznał, że w domu był otoczony nadmiarem miłości i troski. - Uważam, że to jakiś straszliwy błąd - mówi dziennikowi „Polska", psycholog Dorota Hawrysz, która pomaga rodzicom chłopca w walce o odzyskanie syna. - Kompletnie nie rozumiem działań sądu. Rodzice Pawła są w pełni wydolni wychowawczo, choć pewnie, jak każda rodzina, popełniali błędy. Ale nie zdarzyło się nic, co upoważniałoby do tak drastycznego kroku - mówi Hawrysz.
Renata Dzikowicz twierdzi, że już jako jedenastoletnia dziewczynka doznawała objawień. Według biegłych z Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego w Głogowie jest to objaw zaburzeń psychotycznych. - Stan psychiczny uczestniczki postępowania może poważnie i trwale zaburzyć rozwój małoletniego - napisali w opinii, na podstawie której legnicki sąd zdecydował o zawieszeniu władzy rodzicielskiej nad Pawłem.
Chłopiec jest nadpobudliwy, w szkole łatwo popadał w konflikty z rówieśnikami. Mama próbowała go chronić i przenosiła go do kolejnych szkół, ale sąd wszczął postępowanie o pozbawienie jej i jej męża władzy rodzicielskiej. Jeszcze przed jego zakończeniem policja zabrała chłopca z domu i umieściła w Pogotowiu Opiekuńczym w Legnicy.
EH, Polska. The Times
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

