"Hańba!, Skandal!, Aborcja to holocaust!" - można było usłyszeć przed budynkiem katowickiego sądu po ogłoszeniu wyroku Sądu Apelacyjnego. Zwolennicy redaktora naczelnego GN wręczyli też sędziom transparent z treścią art. 54 konstytucji RP, mówiącego o gwarancji wolności wyrażania swoich poglądów.
Decyzja sądu apelacyjnego tylko nieznacznie zmieniła zaskarżony przez "Gościa Niedzielnego" wyrok Sądu Okręgowego w Katowicach z września ub.r., który uznał, że gazeta i jej wydawca mają przeprosić powódkę i wypłacić jej zadośćuczynienie w wysokości 30 tysięcy złotych. Zmiany dotyczą treści przeprosin, które mają zostać zamieszczone na łamach tygodnika.
W rozmowie z portalem Fronda.pl ks. Gancarczyk powiedział, że nie podjął jeszcze decyzji, czy będzie szukał sprawiedliwości w Sądzie Najwyższym. - Skłaniamy się jednak ku takiemu rozwiązaniu. I dodaje: - Ten wyrok nie zmusi mnie do tego, aby nakazać moim dziennikarzom posługiwanie się eufemizmami, niech nazywają rzeczy po imieniu - stwierdził kapłan.
Alicja Tysiąc nie pojawiła się na rozprawie. Na konferencji prasowej w Warszawie mówiła, że to "nauczka dla Kościoła katolickiego". Jej pełnomocniczka Małgorzata Tkacz-Janik triumfowała: - To nasze wielkie zwycięstwo. Zupełnie inne nastroje dominują wśród dziennikarzy i publicystów.
- Ta linia orzecznictwa polskich sądów jest niepokojąca - powiedział w rozmowie z portalem Fronda.pl Wiktor Świetlik z Centrum Monitoringu Wolności Prasy. I dodaje: - poleciliśmy naszym prawnikom, aby przeanalizowali sprawę Gancarczyk vs. Tysiąc pod kątem wolności słowa. Jeszcze bardziej stanowcza jest publicystka Joanna Najfeld, która także jest nękana procesem przez lewicowe środowisko: - To bardzo niebezpieczny wyrok, bo okazuje się, że fanatycy skutecznie wykorzystują sądy przeciw normalnej większości. Obawiam się tego, że niektórym włączy się w głowach ze strachu autocenzura - mówi.
Według szefa działu opinii GN Bogumiła Łozińskiego wyrok katowickiego sądu apelacyjnego jest próbą założenia kagańca mediom, w szczególności tym katolickim. - Świecki sąd poucza katolicki tygodnik w sprawach doktryny wiary - mówi Łoziński. Szczególne zdziwienie budzi argument użyty przez sąd jakoby "tygodnik katolicki mówił językiem nienawiści", bo zdaniem sądu powinien to być "język miłości". - To doktrynalna ingerencja- mówi dziennikarz.
Jakub Kalisz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

