We wtorek pisaliśmy, że Krystian Legierski, kandydat lewicy do Europarlamentu i działacz homoseksualny, złożył pozew przeciwko Prawicy Rzeczypospolitej, za to, że jedna z kandydatek tej partii uznała homoseksualizm za chorobę przekazywaną genetycznie. Sąd oddalił jednak wniosek - dwody Legierskiego nie dotyczyły bowiem sprawy. - (...) w dalszym ciągu w środowisku medycznym toczy się spór czy homoseksualizm można leczyć, a w związku z tym, czy jest on chorobą. Dowodem na to są liczne publikacje opisujące skuteczność terapii. Jednocześnie Sądowi nie znana jest skuteczność tej terapii, w szczególności jakie przynosi ona wyniki i czy wyniki te są długotrwałe - można przeczytać w Uzasadnieniu.

Tryb wyborczy nie pozwala na rozstrzygnięcie sprawy (daje na to 24 godziny), stwierdził Sąd. - Rozstrzyganie przez Sąd przedmiotowej sprawy sprowadzałoby się do rozstrzygnięcia kwestii medycznych, a to wymaga specjalistycznej wiedzy, a co za tym idzie niezbędne byłoby najprawdopodobniej zaciągnięcie opinii biegłych - czytamy w dokumencie.

Pełnomocnik Marii Mięsikowskiej-Szreder w czasie dzisiejszej rozprawy, Piotr Strzembosz, powiedział w rozmowie z portalem Fronda.pl, że sędzia prowadzący rozprawę zwrócił się do adwokata kandydatki Prawicy, by w odniesieniu do homoseksualizmu nie używał określeń typu „choroba”, czy „przypadłość”. Biorąc to pod uwagę to, że Legierski odwołał się do wyższej instancji, sprawa może się ostatecznie skończyć niekorzystnie dla Mięsikowskiej-Szreder, w konsekwencji zaś dla swobody wypowiedzi.

sks

 

Zobacz Postanowienie sądu w tej sprawie (.pdf).

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »