Zgodnie z postanowieniem sądu roczny Joseph Maraachli z Windsoru w stanie Ontario ma być uśmiercony w przyszły poniedziałek o godz. 10 rano czasu kanadyjskiego. Tym samym, sąd nie zewolił rodzicom, by zabrali swojego synka do domu, by naturalnie umarł, pozostając pod ich opieką.
- W poniedziałek o 10 rano oni zabiją moje dziecko . Nie ma w tym ani trochę człowieczeństwa. Nie ma już wyjścia. Próbowałem zrobić dla niego, co tylko było w mojej mocy, ale nie można już się odwoływać. Nie można już nic zrobić – mówi zrozpaczony ojciec chorego chłopczyka, Moe Maraachli.
- Spytałem ich, dlaczego nie możemy go zabrać do Windsor i dlaczego nie pozwolą mu umrzeć w domu, a oni odpowiedzieli, że podadzą mu zastrzyk. Ja tego nie chcę – dodaje.
Sędzia Helen Rady, kótra podjęła decyzję o uśmierceniu chłopca, uznała, że Joseph jest w stanie wegetatywnym. Nazwała sprawę „smutną i trudną”, i nakazała personelowi szpitala „zapewnić rodzinie odpowiedni czas na pożegnanie”.
- Czy prawo lekarzy jest ważniejsze niż prawo rodziców? A co z prawem dziecka do umierania w ramionach kochających rodziców w domu? – pyta z oburzeniem Jim Hughes, prezes Campaign Life Coalition.
eMBe/PiotrSkarga.pl/LifeSiteNews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

