Są pierwsze wyniki nowego śledztwa ws Smoleńska - zdjęcie
15.09.16, 15:30Fot. Wikipedia

Są pierwsze wyniki nowego śledztwa ws Smoleńska

Na dzisiejszej konferencji prasowej zaprezentowano pierwsze wyniki nowego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. 

Podkomisja do spraw zbadania katastrofy smoleńskiej, działająca przy Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, przedstawiła na konferencji prasowej pierwsze wyniki swych prac. Według podkomisji, dane z czarnych skrzynek prezydenckiego samolotu zostały sfałszowane, a w momencie katastrofy nie było w kabinie pilotów dowódcy Sił Powietrznych, generała Andrzeja Błasika.

Konferencję otworzył minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. Powiedział on, że podkomisja została powołana, gdyż inne zespoły, badające poprzednio przyczyny katastrofy, działały niesolidnie. Zdaniem ministra, podczas ich prac dochodziło do fałszerstw, a przede wszystkim do ukrywania dowodów i informacji, dotyczących katastrofy. Antoni Macierewicz podkreślił, że Komisja Badania Wypadków Lotniczych nie wskaże winnych katastrofy, a jedynie przedstawi jej przyczyny. Winnymi powinny się zająć inne instytucje - takie jak prokuratura i sądy. Szef MON dodał, że postanowił przekazać Komisji wszystkie materiały dotyczące katastrofy, znajdujące się w jego resorcie. Materiały te zostały odtajnione.

Przewodniczący podkomisji, doktor Wacław Berczyński, powiedział, że nie zakłada ona z góry żadnej przyczyny katastrofy. Dodał, że prawie wszyscy członkowie podkomisji działali w parlamentarnym zespole do zbadania katastrofy smoleńskiej, powołanym w Sejmie poprzedniej kadencji. Doktor Berczyński podkreślił, że członkowie podkomisji nie mają etatów, a wynagrodzenie otrzymują tylko za przepracowany czas. Przewodniczący powiedział, że podkomisja powołała cztery zespoły robocze: lotniczy, konstrukcyjny, medyczny i prawny. Podkomisja ma współpracować z najlepszymi specjalistami i ośrodkami naukowymi z kraju i zagranicy. Trwają przygotowania do badań w tunelu aerodynamicznym. Doktor Berczyński dodał, że podkomisja otrzymuje dane z Polski i Rosji, ale niektóre z nich zostały zmanipulowane. Podkomisja wysłuchała już kilkunastu świadków, planowane są kolejne przesłuchania. Doktor Berczyński dodał, że dotychczasowe ustalenia wskazują, iż po katastrofie smoleńskiej fałszowano dowody.

Wiceprzewodniczący podkomisji, profesor Kazimierz Nowaczyk powiedział, że z ustaleń podkomisji wynika, iż odłamki konstrukcji Tu-154M spadły na ziemię 60 metrów przed brzozą, o którą uderzył samolot. Wiele odłamków było nadpalonych i okopconych. Podkomisja ustaliła też, że z polskiej czarnej skrzynki wycięto około trzech sekund zapisu i wstawiono w to miejsce fragment zapisu z rosyjskiego rejestratora. Ustalono, że w wyciętym fragmencie zapisu znajdowały się informacje o niesprawności silnika, generatorów i radiowysokościomierzy. Miało to nastąpić, gdy samolot znajdował się na wysokości 15 metrów. Rozpad konstrukcji samolotu nastąpił na odcinku około 900 metrów. Kazimierz Nowaczyk podkreślił, że fałszerstw w zapisach czarnych skrzynek nie wykryła tak zwana komisja Jerzego Millera ani prokuratura.

Profesor Nowaczyk powiedział też, że na nagraniach głosów z kabiny nie zidentyfikowano głosu dowódcy Sił Powietrznych, generała Andrzeja Błasika. Nagrania badało Centralne Laboratorium Kryminalistyki Komendy Głównej Policji, Instytut Zena i profesor Grażyna Demenko. W czasie konferencji przedstawiono też prezentację pokazującą działania, podjęte po katastrofie przez poprzednie władze. Zdaniem autorów prezentacji, badania przyczyn katastrofy smoleńskiej zostały zdominowane przez Rosjan. Członkowie polskiej komisji badania wypadków lotniczych nie mieli przepustek na miejsce katastrofy ani dostępu do "czarnych skrzynek" Tu-154M.

Według autorów prezentacji, premier Donald Tusk i minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller żądali, aby polski raport na temat przyczyn katastrofy był taki sam, jak rosyjski. W prezentacji znalazło się nagranie wypowiedzi Jerzego Millera, który mówił, że ewentualna niespójność ustaleń komisji wywołałaby w społeczeństwie podejrzenia co do ich prawdziwości.

Brytyjski ekspert w dziedzinie katastrof lotniczych, profesor Frank Taylor, powiedział, że oficjalny raport, dotyczący przyczyn katastrofy smoleńskiej, jest "nieadekwatny". W jego opinii, polskie instytucje badające katastrofę nie starały się usunąć szumów z nagrań z kabiny samolotu. Ze zdjęć satelitarnych ma z kolei wynikać, że wiele przedmiotów zostało przemieszczonych na miejscu katastrofy, co jest całkowicie nieprofesjonalne. Niektóre elementy rozbitego samolotu znaleziono dopiero pół roku po katastrofie, a ciała niektórych ofiar nie zostały właściwie zidentyfikowane. Zdaniem profesora Taylora, wszystko to sprawia, że oficjalny raport dotyczący katastrofy jest nieadekwatny i należy zbadać ją ponownie. Z tego powodu profesor zgodził się wziąć udział w pracach podkomisji.

W katastrofie samolotu Tu-154 w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku zginął prezydent Lech Kaczyński, jego małżonka Maria i 94 inne osoby. Samolotem leciała polska delegacja na obchody 70-ej rocznicy zbrodni katyńskiej.

za: IAR