Państwowy współudziałowiec „Rzeczpospolitej” chce rozwiązania spółki Presspublika, która jest właścicielem dziennika. Portal wPolityce.pl powołując się na swojego informatora z kręgów biznesowych stwierdza, iż „we wniosku [o rozwiązanie spółki'/> jasno jest powiedziane, że jednym z powodów próby rozwiązania spółki przez stronę rządową jest niewłaściwa linia polityczna gazety. Reprezentowana przez Macieja Łętowskiego strona stawia kierownictwu gazety zarzuty politycznego zaangażowania "Rz" (choć nie podaje żadnych dowodów), zwraca uwagę na krytycyzm wobec obecnej władzy, wprost niemal domaga się zaniechania publikacji mogących zaszkodzić rządowi”.
Dominika Wielowieyska, publicystka „Gazety Wyborczej”:
Tekst na wPolityce.pl nie cytuje dokumentu, a jedynie powołuje się na informacje z drugiej ręki, w związku z czym bałabym się opierać mojej opinii na tym doniesieniu. Gdyby jednak rzeczywiście było tak, że rządowy współudziałowiec Presspubliki chciał rozwiązania spółki z przyczyn politycznych, to byłoby to skandaliczne.
Od dawna uważam – pisałam o tym zresztą na łamach „Gazety Wyborczej” - że rząd powinien dawno sprzedać „Rzeczpospolitą”, by stała się ona dziennikiem w całości prywatnym. Problem w tym, że oferty na kupno 49 proc. akcji wydawcy „Rzeczpospolitej” były mało atrakcyjne. Słyszałam (to także wiedza z drugiej ręki), że w momencie, gdyby udało się rządowi przejąć w całości „Rzeczpospolitą”, wówczas spróbowałby znaleźć na nią kupca, jak i na pozostałe tytuły, których skarb państwa jest współwłaścicielem. I minister skarby wtedy już ostatecznie pozbyłby się udziałów i wpływów na wydawcę.
Gdyby minister skarbu przeprowadził transakcję ostatecznej sprzedaży, w trakcie której kierownictwo „Rzepy” nie zmieniłoby się, a rząd nie usiłował wpływać na jej linię, to można to uznać za dopuszczalne. O losie tej gazety będą już decydować prywatni właściciele i to byłoby najzdrowsze. Mam jednak wątpliwości, czy uda się taką operację sprawnie przeprowadzić, bo mogłaby ona wywołać sprzeciw obecnego właściciela prywatnego czyli Mecomu.
Czy zupełnie nowy właściciel prywatny zmieniłby zasadniczo profil „Rzeczpospolitej”? To wróżenie z fusów, ale z czysto biznesowego punktu widzenia uczynienie z „Rzeczpospolitej” „Gazety Wyborczej-bis” byłoby poronionym pomysłem. Ona stosunkowo dobrze się sprzedaje właśnie dlatego, że jest inna, konserwatywna. Nie jest wykluczone, że po sprzedaży wszystkich udziałów w spółce przez rząd jej właściciele nie odeszliby od tego profilu, choć pewnie kwestionowali niektóre posunięcia.
not. sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

