Szkoda, że nie mówi się o Powstaniu Warszawskim, ale o buczeniu i skandowaniu, które przyćmiły powstańcze obchody.
- Szkoda. Takie zachowanie można było spotkać już dzień wcześniej pod pomnikiem Powstania Warszawskiego, po wystąpieniu prezydenta Komorowskiego, gdzie były skromne okrzyki z publiczności, która obserwowała tą uroczystość, ale do tego zachowania już wszyscy przywykli. Był tam też wyskok człowieka, który nie był kombatantem, ale dostał się w pobliże prezydenta i głośno naurągał i wymyślał obecnej ekipie rządzących. Były wystąpienia przeciwko koncertowi Madonny przerywające składanie wieńców w parku Dreszera na Mokotowie. Obyło się bez takiego zachowania podczas uroczystości pod pomnikiem Nieznanego Żołnierza, a także pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego pod Sejmem. Przy Gloria Victis, były buczenia wobec obecnej ekipy, która składała tam wieńce. Zorganizowane już okrzyki były na cmentarzu na Woli, gdy tylko ktoś z władz Warszawy, próbował złożyć wieniec czy zabrać głos. Finał był pod Kopcem, pod symbolem Polski Walczącej. O tyle jest to dla nas przykre, że gen. Zbigniew Ścibor- Rylski w bardzo ciepłych słowach apelował, aby nie było tego typu politycznych zachowań.
Cały dzień wczoraj o tym rozmawialiśmy z kolegami i jesteśmy wstrząśnięci tymi wydarzeniami, nie uszanowania pamięci poległych, miejsca i okoliczności. Protestować można i trzeba jak są powody, ale trzeba zachować pewien umiar zwłaszcza w pewnych miejscach. W czasie podniesienia kościele nikt przecież nie wznosi okrzyków. Podobnym miejscem szacunku i czci są cmentarze. Osobiście poczułem się tym dotknięty, ponieważ na Powązkach spoczywają moi koledzy z Powstania, a także najbliższa rodzina. Już w sposób zorganizowany grupy czy grupki usiłują powiedzieć podczas obchodów co myślą o aktualnej władzy.
Patrząc z drugiej strony, w tych okrzykach czy buczeniu wyrażała się ocena władz, jej stosunek wobec traktowania w ostatnich latach polskiej historii czy pamięci historycznej. Tego dnia to niezadowolenie można wykrzyczeć w twarz prezydentowi, przedstawicielom rządu czy prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz-Waltz. Można powiedzieć, że takie prawo demokracji.
- Do władzy można podchodzić krytycznie. Również z szeregiem postanowień władz Warszawy się nie zgadzam, ale trzeba do tego znaleźć odpowiednie forum. Naprawdę moment hołdu oddanego właśnie pamięci historycznej, nawet przez ludzi, którzy może nie szanują jej wystarczająco na co dzień – trzeba jednak docenić. Jako gospodarz Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz miała obowiązek w tych obchodach uczestniczyć. Nie reprezentuje siebie, ani swojego ugrupowania politycznego, ale miasto. To trzeba widzieć szerzej. Prezydent na przykład ciepło zaapelował aby 11 listopada odbył się marsz, gdzie Polacy przejawiliby swoją radość. Piękne, choć moim prywatnym zdaniem przy dzisiejszych napięciach to jest nierealne. Obyśmy kiedyś doszli do takiej wspólnoty.
Może gdyby spotkał się też z przedstawicielami środowisk narodowych, kibiców, patriotów i nie odtrącał ich, nie pomijał, ale próbował też nimi z o tej sprawie rozmawiać, to można by dojść do jakiegoś porozumienia. To jest trudne, ale można porozmawiać. Można chociaż spróbować.
- Też jestem zwolennikiem tutaj jakiegoś spolegliwego rozwiązania. Gdyby zaprosił… Ale z drugiej strony, jak przeczytałem na Frondzie list szefa Młodzieży Wszechpolskiej do gen. Ścibor-Rylskiego, to jest to odpowiedź niezwykle atakująca. Nie jest to odpowiedź na wyciągnięcie ręki, czy sformułowanie: jesteśmy otwarci, oczekujemy propozycji, oczekujemy działań drugiej strony politycznej, aby nie pozwalała na negowanie działań narodowych czy patriotycznych. Pod pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego nasz prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej skrytykował panią minister edukacji, co niektóre stacje telewizyjne wycięły. Pochwalił on jednak delikatnie prezydenta Komorowskiego za pewien krok, jakim był panel w sprawie reformy nauczania historii w szkole średniej. My konsekwentnie oprotestowujemy program ograniczający historię w szkole.
1 sierpnia odbył się też koncert Madonny na Stadionie Narodowym. Kombatantom udało się przeforsować zmianę godziny koncertu z 18.30 na 20.30 i emisję króciutkiego filmu o Powstaniu Warszawskim przed występem. Jednak ten film – jak wynika z relacji – został na stadionie wygwizdany.
- Nie udało nam się tego koncertu wycofać. Są dwa dni w roku 1 sierpnia i 1 listopada, kiedy nie powinno być miejsca na tego typu „radość”. Jesteśmy przeciwnikami koncertu takiej skandalistki, organizowanego w takim szczególnym dniu. Niestety część ludzi ma za nic naszą tradycję. Z wielkim uznaniem przyjęliśmy inicjatywę Kościoła, który w Katedrze na Pradze zarządził tego dnia modły. Koncert był rzeczą nietaktowną wobec pamięci historycznej i naszego pokolenia. Jeśli były gwizdy po filmie to świadczy o lukach w edukacji historycznej młodego pokolenia.

Zdjęcie z zeszłorcznych obchodów na Kopcu Powstania Warszawskiego.
Czy nie moglibyście zarezerwować terminu 1 sierpnia 2013 na stadionie Narodowym za rok na koncert, którego treść nawiązywała by do Powstania Warszawskiego. Czy nie można zaprosić zespołów, którzy w swojej twórczości akcentują taką tematykę, czują ten klimat.
- Na koncercie „Nie zakazanych piosenek” na pl. Piłsudskiego było kilka tysięcy osób. To nas cieszy. Idea zorganizowania wielkiego koncertu z programem, które kupiłoby młode pokolenia byłoby rzeczą niezwykle wartościową i cenną. Będziemy się wszyscy zastanawiali jak zorganizować uroczystości w przyszłym roku. Nie zrezygnujemy z naszych obchodów, dopóki żyje ostatni powstaniec. Dla mnie wzruszające było jak na uroczystość w Parku Dreszera przyszło kilka tysięcy mieszkańców Mokotowa. Urządzono pochód do ul. Dworkowej , do miejsca gdzie rozstrzelano powstańców wychodzących z kanałów. Wie pan, to chwytało za serce, jak szła gromadka powstańców, a za nimi tłum mokotowian, matki z wózkami, dzieci z balonikami. Ta pamięć jest żywa. Trzeba ją tak utrwalać i rozpowszechniać, a nie ośmieszać.
Patrzy pan z optymizmem na obchody Powstania w przyszłym roku?
- Patrzę z niepokojem. Sam nie wiem jak trafić do tych, którzy nie szanują tego dnia tylko, przychodzą aby głosić swoje poglądy. Można żywiołowo protestować, ale nie na cmentarzu, czy Kopcu. Tam podczas przemówienia wyłączono nagłośnienie prezydent Warszawy. Gdy skończyła przemawiać to znów nagłośnienie włączono. Takich rzeczy robić nie można. Przez swoje zachowanie środowiska narodowo-radykalne straciły w oczach kombatantów, w tym odchodzącym naszym pokoleniu. Myśmy poczuli się nie tyle urażeni, co obrażeni.
Mnie osobiście poruszyło gdy gen. Ścibor-Rylski zaapelował na Kopcu o przeprosiny, a usłyszał w odpowiedzi gromkie „Precz z komuną!” - było to dla niego jak policzek. To nie był szacunek dla tego człowieka, dla powstańca, dla oficera Wojska Polskiego. Generał prosił o to z pokorą, tłumaczył z przedwojenną kulturą, był całą tą sytuacją wyraźnie zażenowany i rozczarowany, a symbolicznie napluto mu w twarz, bo ujął się o szacunek dla obchodów, szczególnego miejsca jakim jest Kopiec i ukochanej Warszawy.
- Nagłośniej zabierają głos ludzie, którzy nie pamiętają twardej pięści komuny, albo pamiętają szczątkowo. Nie ma dziś komuny, choć pozostały jej wpływy. Jej pozostałości ciągle tkwią, jak przykład Kotarskiego z wydawnictwa Rytm, gdzie wydaliśmy ponad 30 książek, który okazał się być etatowym ubekiem, który dostosował się do obecnych warunków. W środowiskach kombatanckich też czasem odkrywamy tajnych agentów, którzy przemycili się do naszych szeregów. Niestety.
Co by pan powiedział osobom, które głośno skandują hasła na powstańczych obchodach wobec władz?
- Ludzie opamiętajcie się. Walczcie o swoje ideały, ale zachowujcie szacunek dla miejsca i okoliczności. Jest wiele nieprawości, nepotyzmu, ważnych nierealizowanych spraw i niespełnionych nadziei. Trzeba z tym wojować i jestem tutaj sercem i duszą z nawet z radykalnymi środowiskami. Jest jednak bardzo przykro naszemu środowisku, że trwa ekskalacja takich zachowań, bo to jednak działa na szkodę powstańczej pamięci.
Mam jeszcze ostatnie pytanie: czy nie zdziwiło pana że prezydent Niemiec otwiera Przystanek Woodstock, a nie bierze udziału dzień wcześniej w obchodach powstańczej rocznicy?
- Mnie poruszyło, że ambasador Niemiec w kilku miejscach składał osobiście wieńce pod pomnikami podczas obchodów, gdy inne ambasady przysłały tylko swoich przedstawicieli. Charakterystyczne, że złożyli też wieńce przedstawiciele Białorusi czy Ukrainy, ale przedstawiciele Rosji już nie. Zaproszenie prezydenta Niemiec byłoby piękne, gdyby jednego dnia brał udział w powstańczych uroczystościach, a drugiego dnia otworzył młodym koncert. To by służyło symbolicznemu pojednaniu i zbliżeniu dwóch narodów.

