- Jasne jest, że te wysiłki nie powiodły się – ocenił w oświadczeniu watykański rzecznik prasowy. W komunikacie rozpowszechnionym przez Radio Watykańskie ks. Lombardi podkreślił, że za próby zaangażowania Benedykta XVI w skandal należy uznać zarzuty stawiane jego bratu księdzu Georgowi Ratzingerowi, byłemu szefowi chóru z Ratyzbony oraz doniesienia niemieckiej prasy o księdzu-pedofilu, który pracował w Monachium w latach 80., gdy Joseph Ratzinger był tam arcybiskupem.
Ks. Lombardi przypomniał, że obecny papież, jako zwierzchnik archidiecezji, nie miał nic wspólnego ze sprawą przyjęcia tego kapłana do pracy. Podkreślił, że Joseph Ratzinger - jako ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, która rozstrzyga i sądzi przypadki nadużyć - przyjął w tej sprawie "linię rygoru i konsekwencji".
- Oczywiste jest, że w ostatnich dniach byli tacy, którzy z pewną napastliwością, w Ratyzbonie i Monachium, szukali elementów, by osobiście zaangażować Ojca Świętego w kwestię nadużyć. Dla każdego obiektywnego obserwatora jasne jest, że wysiłki te nie powiodły się - oświadczył ks. Lombardi.
- Mimo burzy Kościół dobrze widzi drogę, którą ma podążać, pod zdecydowanym i surowym przywództwem Ojca Świętego. Jak mieliśmy już okazję stwierdzić, mamy nadzieję, że ta udręka będzie mogła okazać się pomocą dla całego społeczeństwa, by lepiej zająć się ochroną, a także edukacją dzieci i młodzieży - zakończył watykański rzecznik.
AJ/RV
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




