I Kongres Nowej Ewangelizacji nabiera rozmachu...

 

- Tak. Jest on w tym roku połączony z Przystankiem Jezus. Jego celem jest, aby spotkały się wszystkie środowiska ewangelizacyjne. Są więc przedstwiciele ponad 300 różnych wspólnot, ruchów, grup parafialnych czy inne środowiska ewangelizujące w Polsce. Fenomenem jest to, że nie ulegamy pokusie jakiejś konkurencji, tylko chcemy być razem i chcemy zadbać o dzieło Pana Jezusa.

 

Zaproszone wspólnoty są katolickie?

 

- Mamy jedną wspólnotę ekumeniczną Ruchu Nowego Życia, która od dawna ma wkład w Przystanek Jezus, więc serdecznie ją zaprosiliśmy. Są bardzo fajni i dojrzali.

 

Czy Kongres rzuca jakieś nowe światło na ewangelizację?

 

- Jest to połączenie urzędu z gorącym charyzmatem. Był u nas abp Rino Fisichelli, odpowiedzialny za krzewienie nowej ewangelizacji na świecie. On rzucił przesłanie o nowej ewangelizacji, na czym ma polegać, jak ją widzi w Europie i Polsce. Wyjaśnił wiele rzeczy i dał wsparcie. Był ucieszony, że przyjechało 1300 osób, które na co dzień ewangelizują. Pochwalił też, że Konferencja Episkopatu Polski jako pierwsza powołała grupę roboczą do nowej ewangelizacji, która zorganizowała ten Kongres. Jest też 12 polskich biskupów na kongresie, z których niektórzy jeszcze do nas dojadą. Nieczęsto się zdarza, aby młody człowiek porozmawiał sobie na trawce z biskupem, albo pił sobie z nim kawę. To jest współdziałanie razem, które przełamuje bariery.

Atmosferę pobudzają nasi goście z Brazylii, zakonnicy Antonello i Enrique, którzy na co dzień ewangelizują młodzież w slumsach, pogubioną w narkotyki i przestępczość. Oni swoją radością i wielką wiarą pobudzają nas i zarażają nią. Ta atmosfera rozgrzewa się. We wtorek przejdziemy płynnie z kongresu na Przystanek Jezus, aby to czego się teraz uczymy – tam realizować. Przejdziemy marszem przez miasto na Przystanek Woodstock, aby otworzyć oficjalnie nasz sektor Przystanku Jezus, naszą drugą bazę. Pójdziemy do młodych ludzi mówić im o Jezusie, modląc się za nich, pomagając aby, jeśli będą chcieli, mogli pojednać się z Bogiem.

 

Jakie widzisz dotychczasowe owoce Przystanku Jezus?

 

- Wielu mówi, że jesteśmy solą dla tej ziemi. Widać, że tysiące młodych, którzy przyjeżdżają, aby bawić się bez hamulców, po spotkaniu z nami włączają swoje moralne wyznaczniki. Znamy też osobiście wiele osób, które nawróciły się dzięki Przystankowi Jezus. Oni są między nami. Jest to też wielka szkoła doświadczenia dla młodych, ale i dla księży, którzy nie są przyzwyczajeni do takiej niegrzecznej młodzieży, która omija kościół. Wielu księży spotyka się z tym pierwszy raz. To jest naprawdę niezła szkoła. Szczególnie w nocy przychodzą do nas ludzie albo pogadać albo już wyznawać kapłanom swoje grzechy. Pamiętam, jak którejś nocy trudno było mi przejść przez nasz sektor, taki był tłum. Na Woodstocku jest dużo piwa, alkoholu, przyjeżdża się wyszaleć młodzież inteligencka, wykształcona, studenci, ale też i ludzie zagubieni, którzy nawet nie mają stąd dokąd wracać. My ich kochamy, bo potrzebują Jezusa tak, jak my.

 

A jak relacje z Jurkiem Owsiakiem? Napięte czy unormowane?

 

- Podeszliśmy profesjonalnie do kontaktów w nim. Spotykają się wcześniej nasze robocze zespoły. Spotykam się wcześniej np. z ich rzecznikiem prasowym, nasi techniczni spece z ich specami. Nie ma tutaj jakiś iskrzeń. Choć dzieli nas przepaść światopoglądowa to potrafimy współistnieć na kulturalnym poziomie. Jurek i jego ekipa zaprasza nas oficjalnie, jak co roku, abyśmy jako Przystanek Jezus byli na ich terenie. Oni sobie uświadamiają, że przy tak gigantycznym zlocie młodzieży obecność Kościoła jest wręcz konieczna. Współistniejemy, ale nie nazywam tego współpracą, bo nie idziemy w jednym kierunku. Powiem tak: jesteśmy razem na zaproszenie gospodarza i pozwala nam się głosić Pana Jezusa. Wczoraj Jurek Owsiak przyszedł do nas i powiedział, że się cieszy, że jesteśmy. I fajnie. My też się cieszymy, że jesteśmy. Każdy robi swoje. Nie Pan Bóg działa.

 

Będą jacyś specjalni goście na Przystanku Jezus?

 

- Zaprosiliśmy naszych „szalonych” ewangelizatorów z Brazylii, którzy z podestu będą ewangelizować i nas posyłać. Będą z nami również biskupi. Hierarchiczna góra wchodzi z nami w ewangelizację młodych.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski