Pan rzecznik sprzeciwił się dzisiaj nazwaniu lokalu gastronomicznego w Warszawie "Piwnica u Fritzla". Choć taką informację podała Polska Agencja Prasowa, a w ślad za nią niemal wszystkie media, oburzenie Michalaka niewiele wniesie do sprawy. Dlaczego? Po pierwsze, władze miasta już wcześniej zakomunikowały, że nie mogą ingerować w nazwę, którą wybrał najemca lokalu, ale będą go przekonywać, by z niej zrezygnował. A po drugie, jak powiedziała dzisiaj rano portalowi Fronda.pl rzeczniczka prasowa dzielnicy Śródmieście, sam właściciel kontrowersyjnego pomysłu promocji sadysty-pedofila porzucił ideę nazwania lokalu na cześć zboczeńca. Co ciekawe, w rozmowie z reporterem Portalu Poświęconego nie nawiązała w żaden sposób do interwencji Rzecznika Praw Dziecka.
Mimo to, Marek Michalak mógł triumfalnie odtrąbić, że w sprawie nazwy lokalu interweniował w stołecznym ratuszu, co stanowiło działanie jego biura z urzędu. - "Skandal" to najdelikatniejsze słowo, jakie przychodzi mi do głowy. Ten pomysł absolutnie należy zablokować. Komuś zabrakło wyobraźni - grzmiał w rozmowie z Polską Agencją Prasową Michalak.
To dobrze, że p. rzecznik w przypadku naruszenia dobra dzieci, czuje się władny do narzucania lokalom gastronomicznym ich nazewnictwa. Szkoda tylko, że równą determinacją nie wykazał się w znacznie poważniejszej, choć może mało medialnej sprawie, ochrony życia nienarodzonych dzieci. Jeszcze niedawno deklarował, że nie może angażować się w jakieś ideologiczne spory, ponieważ musi być apolityczny.
Cóż, jak widać mordowanie nienarodzonych dzieci jest tematem politycznym, a knajpa "u Fritzla" z polityką już nie ma nic wspólnego. Grunt, to dobre wytłumaczenie.
Aleksander Majewski
