Rządowy Tupolew, który wrócił niedawno z remontu w zakładach w Samarze, jest niesprawny. Polskie służby specjalne wykryły usterki w systemie łączności satelitarnej maszyny. Rosyjscy eksperci zapewniali, że samolot jest przygotowany do lotów.

Rządowy Tu-154 miał wznowić loty z delegacjami najważniejszych osób w państwie. Jednak podczas przeglądu polscy technicy wykryli usterkę, która odcinałaby pasażerów samolotu od łączności satelitarnej. Lecący nie mogliby m.in. korzystać z telefonu satelitarnego.

– Teraz trzeba to naprawić i spowodować, by wszystko działało. Specjaliści dokonają napraw i ponownych sprawdzeń w ciągu dwóch tygodni. Dopiero, gdy wszystko będzie działać bez zarzutu, samolot będzie mógł latać – mówi "Faktowi" przedstawiciel MON.

– Zakładam, że to tylko niedopatrzenie ze strony Rosjan. Trudno sobie wyobrazić, by po katastrofie smoleńskiej i tak wielu zarzutach wobec Rosjan, odważyli się celowo tak działać i dokonywać jakichś manipulacji – mówi generał Gromosław Czempiński, były funkcjonariusz wywiadu PRL i były szef Urzędu Ochrony Państwa.

Zdaniem generała Romana Polko, Polska źle zrobiła, że zdecydowała się na remont drugiego Tupolewa. - Trzeba było dać sobie spokój z tym samolotem i po katastrofie smoleńskiej go sprzedać. A tak będą kolejne remonty, awarie i koszta – to takie łatanie starych gaci – mówi generał Polko.

W zakładach w Samarze remontowany był również rządowy Tupolew, który rozbił się pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku. Zdaniem części ekspertów i pilotów, ujawnione stenogramy z rozmów z Tu-154 mogą świadczyć o tym, że doszło do usterki układu sterowania samolotu. Czy i w tym wypadku remont w Rosji został przeprowadzony nierzetelnie? Biorąc pod uwagę powiązania zakładów w Samarze z Władimirem Putinem i Tatianą Anodiną - i tak się o tym nie dowiemy.

żar

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »