Zdaniem "Naszego Dziennika" nasz system emerytalny jest tak wypaczony, że państwu opłaca się, gdy obywatele nie dożywają emerytury, bo środki zaewidencjonowane na ich kontach indywidualnych przepływają do budżetu, powodując zmniejszenie dopłat do ZUS. Innymi słowy, finansują redukcję deficytu budżetowego. W 2010 r. na kontach osób zmarłych przed emeryturą w 2010 r. wygaszono 8,4 mld zł.
"Ten patologiczny mechanizm widać jaskrawo w rządowej propozycji podniesienia wieku emerytalnego. Jeśli wiek emerytalny przesunie się o 2-7 lat w górę - znacznie większa niż dotąd grupa ubezpieczonych kobiet i mężczyzn nigdy emerytury nie dożyje, co pozwoli rządowi szybciej zredukować dziurę budżetową. Z informacji ZUS wynika, że przy obecnym wieku emerytalnym - 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn - w roku 2010 wygaszono 8,4 mld zł na kontach osób zmarłych przed emeryturą. Ponadto suma stanów kont osób, które jeszcze przed emeryturą przeszły na rentę, wyniosła 9,3 mld złotych - pisze "Nasz Dziennik".
Reforma wielu emerytalnego dokonana przez obecny rząd jest najbardziej antypersonalnym posunięciem władzy wykonanwczej po 1989 roku. Jeśli motywacją premiera jest logika następująca: umrzesz-zarobimy nie zostaje nic innego jak tylko pokazać obecnej ekipie rządzącej, że ich czas dobiegł końca. Nie miejmy wątpliwości, Polska stała się krajem eutanazyjnym, czyli "krajem nie dla starych ludzi". Dla młodych również, zważywszy, że premier uważa, że rodzina bezdzietna jest rodziną najlepszą dla gospodarki polskiej. Nic dodać nic ująć, tylko iść pod Sejm i zademonstrować nasze NIE. Mam nadzieję, że partia opozycyjna PiS zrobi wszystko by zapobiec destrukcyjnej polityce Tuska.

