Listą stron z niebezpieczną zawartością miałby zarządzać Urząd Komunikacji Elektronicznej. Konkretne adresy będą wskazywać natomiast policja, służby specjalne i Ministerstwo Finansów. - Chcemy wprowadzenia nowego artykułu do prawa telekomunikacyjnego – mówi urzędnik z MSWiA.

Rzecznik UKE, Piotr Dziubak przyznaje, że najlepiej, aby o blokowaniu strony decydował sąd. Dodaje, że "przepisy umożliwiające blokowanie stron zawierających treści niebezpieczne są niezbędne. Ale przy ich formułowaniu należy zachować ostrożność tak, by nie ograniczyć swobód obywatelskich.

Firmy internetowe wątpią jednak, aby rządowe rozwiązania były w pełni skuteczne. - To utopia. Adres strony można zmienić w ciągu kilku minut i przenieść ją z Tajwanu na Wyspy Dziewicze. A wpisanie go na czarną listę potrwa tygodnie – twierdzi przedstawiciel jednego z dostawców internetu.

 

MT/Dziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »