Premier Donald Tusk zapowiadał wielokrotnie, że kwestia poszukiwania przyczyn katastrofy smoleńskiej będzie prowadzona w sposób transparentny i przejrzysty dla opinii publicznej. Późniejsze działania prokuratury przeczyły jego słowom. Okazuje się, że rząd nie chce udzielić jednemu z posłów nawet najprostszych informacji w tej sprawie.

Jeszcze w czerwcu poseł Jerzy Polaczek wysłał interpelacje do rządu. Pytał w nich m.in. o to, czy zaraz po tragedii z 10 kwietnia rząd analizował uwarunkowania prawne wydarzenia i sposób, w jaki zechce badać katastrofę, czy szef MON informował o polsko-rosyjskim porozumieniu dotyczącym badania katastrof, kto przygotowywał Tuskowi rekomendacje przed spotkaniem z Władimirem Putinem dotyczące formy prawnej naszego udziału w badaniu katastrofy.

Na te fundamentalne pytania Jerzy Polaczek otrzymał odpowiedź dopiero po czterech miesiącach. „Wszystkie istotne kwestie mające związek z okolicznościami katastrofy samolotu Tu-154M o numerze 101 w dniu 10 kwietnia 2010 roku zostaną umieszczone w raporcie końcowym Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, który będzie zawierał również analizy i wypracowane w toku prac badawczych zalecenia profilaktyczne” – napisał szef MSWiA Jerzy Miller.

Poseł Polaczek zaznacza, że jego pytania dotyczyły najprostszych spraw, a odpowiedzi na nie znajdują się w protokołach z posiedzeń Rady Ministrów. Dodaje, że odpowiedź szefa MSWiA nazwałby komedią, „gdyby rzecz nie dotyczyła tragedii”.

Jak zaznacza Polaczek, okazało się, że rząd nie chce ujawnić nawet języka raportu, jaki Polska otrzyma z Rosji. Poseł zastanawia się nad podjęciem kroków prawnych, by uzyskać wyczerpującą odpowiedź. Jednak, jak zaznacza, jego możliwości są niewielkie, bo regulamin Sejmu nie przewiduje konsekwencji za brak odpowiedzi. – A tak traktuję stanowisko szefa MSWiA – dodaje.

żar/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »