Mieszkanka Gorzowa Dorota P. w marcu otrzymała pismo z Platformy Obywatelskiej, że od roku nie płaci składek członkowskich i że zostaje wykreślona z partii. Sęk w tym, że kobieta nigdy do PO się nie zapisywała.
Przypadek pani Doroty nie jest odosobniony. Aferą w lubuskiej Platformie już zajęła się prokuratura.
W toku śledztwa ustalono personalia kolejnych osób, które były członkami PO, choć same utrzymują, że nic o tym nie wiedziały. W ten sposób do Platformy mogło zostać „zapisanych” nawet 300 osób.
Przed ubiegłorocznymi wyborami do Platformy Obywatelskiej w Gorzowie dołączyło aż 261 członków partii, jednak ówczesny sekretarz PO nie zauważył w tym najwyraźniej nic dziwnego. Jego wątpliwości nie wzbudził nawet fakt, że w Zielonej Górze (ok. 100 tys. mieszkańców) było 170 członków PO, a w Gorzowie (110 tys. mieszkańców) członków PO było trzy razy więcej.
Pompowanie lokalnych struktur dawało partii wymierne korzyści. Dzięki nowym członkom, gorzowska Platforma na wybory zarządu regionu mogła wystawić znacznie więcej delegatów i zwiększyć swoje szanse na przejęcie władzy w lokalnych strukturach partii.
eMBe/Rp.pl

