Waldemar Pawlak i Mikołaj Dowgielewicz spotykają się w poniedziałek z komisarzem ds. energii Guentherem Oettingerem. Będą rozmawiać o polsko-rosyjskiej umowie na gaz. Komisja Europejska krytykuje część jej zapisów, ponieważ są one niezgodne z unijnym prawem.

Zgodnie z prawem UE gazociągiem biegnącym przez Polskę z Białorusi do Niemiec zarządzać powinna spółka niezależna. W związku z tym Polska chce powołać do życia spółkę Gaz-System, która będzie niezależna od Skarbu Państwa. Innym z punktów krytykowanych przez KE jest dostęp do gazociągu. Unijne prawo wymaga, by był on równy dla każdego podmiotu. Tymczasem zgodnie z umową jedna spółka ma mieć monopol na przesył gazu aż do 2045 roku.

W związku z treścią umowy zaakceptowanej przez strony polską i rosyjską Komisja Europejska żąda od Warszawy renegocjacji dokumentu. Chce także, by przedstawiciel KE brał udział w następnych spotkaniach negocjacyjnych ws. umowy.

Waldemar Pawlak od miesięcy namawia do pośpiechu przy podpisaniu umowy argumentując to możliwym brakiem wystarczającej ilości surowca w tym roku. Sposobem na rozwiązanie tego problemu miała być niemiecka spółka zajmująca się handlem gazem - E.ON Ruhrgas. Do czasu zakończenia negocjacji miał on dostarczać gaz Polsce. Choć polski PGNIG podpisał już stosowną umowę z niemiecką spółką, Polska na razie nie może otrzymać surowca. Dostawy blokują ukraińskie spółki energetyczne zależne od Gazpromu. Dotąd nie wydały one zgody na przesył do Polski paliwa zakupionego przez niemiecką spółkę.

W tej sytuacji niemiecki dostawca musiałby się z nim porozumieć ws. dostaw do Polski. A to nie jest na rękę Rosjanom, którzy obecnie mają silne narzędzie nacisku na Polskę, by podpisała niekorzystną dla siebie i niezgodną z prawem UE umowę na gaz.

żar/Tvn24.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »