- Znałem generała Petelickiego od kilku lat. Ostatni raz widziałem go jakieś dwa miesiące przed śmiercią, ale rozmawialiśmy telefonicznie. Inne osoby, nasi wspólni znajomi, widzieli go na krótko przed śmiercią i nic nie wskazywało no to, żeby planował samobójstwo – mówi ekonomista.
- Generał był świetnie poinformowanym człowiekiem. W czasach, gdy doradzałem pro bono jednemu z ministrów pierwszego rządu Tuska, generał poprosił mnie o zorganizowanie spotkania, na którym przekazał temu ministrowi kopertę z dokumentami. Ja byłem świadkiem. Zresztą generał mówił publicznie o tym spotkaniu. Skoro wtedy generał miał takie informacje, to nie mogę wykluczyć hipotezy, że miał je również teraz. Ale nie mam takiej wiedzy, generała już nie ma między nami, nad czym boleję, a z ministrami, poza sporadycznymi kontaktami, nie utrzymuję żadnych relacji – dodaje.

