W trakcie wojny na Ukrainie świetnie sprawdziły się polskie wyrzutnie przeciwlotnicze Piorun. Produkująca wyrzutnie firma Mesko S.A. otrzyma kolejne zamówienia od MON na produkcję wyrzutni.

"Konsekwentnie wzmacniamy przeciwlotnicze zdolności (Wojska Polskiego). Udzielone zamówienie na zestawy rakietowe Piorun zostanie zwiększone, a dostawy będą realizowane sukcesywnie w kolejnych latach. Pozwoli to także zachować ciągłość produkcji w naszym przemyśle obronnym" - napisał na Twitterze szef MON Mariusz Błaszczak.

Rzecznik Agencji Uzbrojenia poinformował przy tym, że dotychczas Polska zamówiła 1300 pocisków i 420 mechanizmów startowych Pioruna. Zamówienie zostanie zrealizowane do 2023 roku.

Kontrakt obejmujący wymienione zamówienie ma być jednak aneksowany, a zamówienia mają "obejmować wysoki poziom wykorzystania realnych zdolności produkcyjnych wykonawcy".

Jak donosi portal Defence24, ta zapowiedź może zostać odczytana jako zapowiedź maksymalnego wykorzystania możliwości produkcyjnych wykonawcy. Co istotne, w Pioruny możemy zaopatrzyć się w kraju, co jest bardzo istotne dla odbudowy polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Ponadto wszelkie rozwiązania technologiczne stosowane w Piorunie znajdują się pod pełną krajową kontrolą. Piorun świetnie sprawdził się na Ukrainie. Wyposażone w wyrzutnie siły ukraińskie miały za jego pomocą dokonać licznych zestrzeleń śmigłowców, myśliwców Mi-24, Su-25, czy nawet ciężkich bombowców Su-34.

jkg/defence24