Przesłuchania osób kandydujących, które spełnią wymogi formalne, będą miały charakter otwarty i odbędą się w dniach 30-31 maja. Kandydaci przedstawią koncepcje kierowania IPN oraz plany jego działania i rozwoju.
Później Rada ma wyłonić jednego z kandydatów i przedstawić do Sejmowi. Posłowie zdecydują o jego powołaniu bezwzględną większością głosów. Zgodę na powołanie musi również wyrazić większość senatorów. Szef Rady prof. Andrzej Paczkowski ma nadzieję na wybór prezesa przez parlament jeszcze przed wakacjami. Jeśli kandydata nie udałoby się wybrać, rozpisano by nowy konkurs.
Zgodnie z nowymi regulacjami prezesem IPN może zostać obywatel polski, spoza członków Rady, wyróżniający się "wysokimi walorami moralnymi oraz wiedzą przydatną w pracach Instytutu"; niekarany, który nie był agentem ani oficerem służb specjalnych PRL oraz nie ma związków z obecnymi służbami specjalnymi RP, nie jest też członkiem partii politycznej czy związku zawodowego i nie prowadzi "działalności publicznej niedającej się pogodzić z godnością jego urzędu".
Kandydaci, którzy chcą przystąpić do konkursu muszą mieć również wykształcenie wyższe z tytułem naukowym, doświadczenie na stanowisku kierowniczym, muszą znać problematykę IPN i odpowiednich ustaw i choć jeden język obcy.
Nieoficjalnie jako faworytów do objęcia stanowiska szefa IPN wymienia się szefa oddziału warszawskiego - Jerzego Eislera i szefa oddziału krakowskiego - Marka Lasotę. Media informowały z kolei, że być może swoją kandydaturę zgłosi dyrektor Muzeum II Wojny Światowej Paweł Machcewicz oraz minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego Aleksander Hall.
Członkowie Rady podkreślali jednak, że część z tych spekulacji jest nieuzasadniona, ponieważ niektóre z tych osób ogłosiły już, że nie wystartują.
żar/Money.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

