- Rumuńscy agenci mieli dostęp do wielu polskich dokumentów, wyciągali informacje od służby polskich notabli, którą opłacali. Materiał pokazuje dramatyczną atmosferę, jaka panowała wśród polskich władz po wybuchu wojny – mówi "Gazecie Wyborczej" historyk Muzeum II Wojny Światowej, Mikołaj Mokrzycki-Markowski. ABW skopiowała archiwalia i przekazała je właśnie tej placówce.

Polski rząd, prezydent i pracownicy administracji wyjechali z Polski 18 września 1939 roku, po ataku na nasz kraj Armii Czerwonej. Władze rumuńskie pod presją III Rzeszy i ZSRR nie pozwoliły im wyjechać dalej do Francji i internowały je. Materiały były przez siedemdziesiąt lat utajnione i nigdzie nie publikowane. Część Polaków znajdowała się pod obserwacją Securitate jeszcze w latach 60-tych XX wieku.

W zbiorach znajdują się m.in. zdjęcia polskich oficerów, marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego i ministra Józefa Becka, zrobione przez rumuńskich agentów. Archiwum stanowią także raporty i donosy, a także korespondencja polskich władz z Polakami internowanymi w innych krajach, która została przechwycona przez służby specjalne. Materiały mają być dostępne dla wszystkich historyków.

Samo Muzeum II Wojny Światowej ma zamiar wydać publikację na ich temat. - Materiał pokazuje dramatyczną atmosferę, jaka panowała wśród polskich władz po wybuchu wojny. Ich bezradność, naiwność, a także to, że byli sterowani przez tajne służby. Rzuca nowe światło na okoliczności powstania rządu generała Władysława Sikorskiego – twierdzi Mokrzycki-Markowski.

 

sks/GW

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »