„Historia RR jest jak z koszmaru” - przekonuje nas Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska. I rzeczywiście ona taka jest. Ale nie dlatego, że może się ona przydarzyć każdej kobiecie w ciąży, i nawet nie dlatego, że kobiecie odmówiono prawa do badań prenatalnhych, ale dlatego, że jest to historia o tym, jak kobieta tak bardzo chciała zabić swoje dziecko, że posuwała się do kłamstwa i manipulacji. A teraz jej historię (a dokładniej wcale nie jej, bo po kłamstwach i manipulacji nie ma ani śladu jest za to jakiś inny przygotowany na potrzeby mediów wyciskacz łez) wykorzystuje się do promowania zabijania niepełnosprawnych.
W opowieści (a fakty znam nieźle, bo opisywałem tę sprawę w „Rzeczpospolitej” za co mam obecnie proces wytoczony przez RR i jej adwokat) Krzyżaniak-Gumowskiej nie ma ani śladu po tym, że RR kłamała przed lekarzem opowiadając o gwałcie, nie ma ani śladu po tym, że wymyślała inne niż Zespół Turnera schorzenia (konkretniej cięższy Zespół Edwardsa), by przekonać, że zabicie dziecka jej się należy. Zamiast tego są opowieści o tym, jak niegrzeczni i niemili byli lekarze, jakie wady może mieć jej dziecko (nie ma ani słowa o tym, jakie ma), i wreszcie uwagi o miastach biskupich, w których niedobrzy lekarze nie chcą wykonywać badań prenatalnych. Autorka zdaje się jednak nie zauważać, że w jej własnym tekście jest powód, dla którego uczciwy lekarz zwyczajnie nie może wykonać badania prenatalnego na tym poziomie prawa, jaki mamy w tej chwili. Otóż na podstawie tych badań zamordowano – tylko w ubiegłym roku – 611 dzieci (ta liczba, co dramatyczne rośnie, co roku). Większość z nich cierpiała na Zespół Downa.
Autorka przyznaje też, że Zespół Turnera nie jest, zdaniem większości lekarzy, wskazaniem do zabójstwa. Jeden z rozmówców prof. Stanisław Zajączek otwarcie przyznaje, że ma pacjentkę z tą chorobą, która jest tłumaczem przysięgłym dwóch języków. Ale już prof. Małgorzata Krajewska-Walasek z Centrum Zdrowia Dziecka uznaje, że mama owej pani powinna mieć prawo do jej zabicia... Cóż ciekawy to pomysł w przypadku pracownicy Centrum Zdrowia Dziecka. Ale może jest coś w tym martwe dzieci są prostsze w leczeniu, niż te, które żyją.
Cały tekst Krzyżaniak-Gumowskiej ma zatem jeden cel. I trzeba to powiedzieć zupełnie otwarcie. Na kłamstwach i półprawdach zbudować usprawiedliwienie zabójstwa. Nie pozwólmy na to. Nie zgódźmy się na to, by kłamcy usprawiedliwiali kłamstwem zabijanie.

