Portal Fronda.pl: Papież Franciszek w wywiadzie udzielonym argentyńskiemu dziennikowi zasugerował, że osoby rozwiedzione żyjące w powtórnych związkach mogą się czuć w Kościele „ekskomunikowane”, gdyż nie mogą w pełni uczestniczyć w jego życiu. Nie wolno im przystępować do Komunii Świętej, ani rozdzielać tego sakramentu, nie mogą być rodzicami chrzestnymi, nie mogą uczyć religii ani czytać tekstów liturgicznych w czasie nabożeństw. Zdaniem Franciszka, „można by te drzwi nieco uchylić”. Czy któreś z tych obostrzeń rzeczywiście mogłyby zostać zniesione?
Ks. prof. dr hab. Jan Maciej Dyduch: Sprawa Komunii Świętej była dyskutowana na Trzecim Nadzwyczajnym Synodzie poświęconym rodzinie. Nadal w Kościele obowiązuje nauczanie zawarte w adhortacji Familiaris Consortio Jana Pawła II z 1981 r. będącej odzwierciedleniem synodu o rodzinie z 1980 r. która naucza o niedopuszczaniu rozwiedzionych w ponownych małżeństwach do sakramentalnej Komunii św. Wyjątek stanowią sytuacje, w których te osoby żałują za grzechy i rezygnują z praw, jakie posiadają wyłącznie małżonkowie oraz mają ważny powód do zamieszkiwania razem np. wychowywanie wspólnych dzieci. Jeżeli chodzi o pozostałe postulaty, to od osób, które sprawują konkretne funkcje w Kościele także wymaga się, aby prowadziły wzorowe życie. Dotyczy to tak nadzwyczajnych szafarzy Najświętszego Sakramentu, jak rodziców chrzestnych, lektorów czy osób nauczających religii.
Można odnieść wrażenie, że osoby żyjące w niesakramentalnych związkach są jakoś szczególnie ganione na tle całej wspólnoty Kościoła, która przecież – składa się z ludzi grzesznych. W kancelarii parafialnej kandydata na rodzica chrzestnego zawsze pyta się o sytuację małżeńsko-rodzinną, jakby ludzie w dzisiejszych czasach nie popełniali już innych grzechów...
Kanon 872 Kodeksu Prawa Kanonicznego mówi, że chrzestny ma nie tylko wraz z rodzicami przedstawiać dziecko do chrztu, ale ma mu także towarzyszyć na drodze życia chrześcijańskiego, a ochrzczonemu dorosłemu pomagać, by prowadził życie odpowiadające przyjętemu sakramentowi i wypełniał wiernie złączone z nim obowiązki. Osoba żyjąca w związku niesakramentalnym nie wypełnia wszystkich obowiązków chrześcijańskich więc nie będzie dawała dobrego przykładu jako rodzic chrzestny. To, że takie osoby nie są dopuszczane do tej funkcji, ma więc swoje pełne uzasadnienie. Trzeba dodać, że ktoś taki sposób życia przecież wybrał. W tym kanonie, poza przypadkami życia w nieformalnym związku nie wskazuje się poszczególnych sytuacji, które dyskwalifikują kandydata z możliwości ubiegania się o bycie rodzicem chrzestnym. Ale przecież nie tylko o takie grzechy tutaj chodzi. Tu jest podana ogólna zasada, która w tych konkretnych przypadkach realizowana jest szczegółowo. To rodzice i proboszcz odpowiadają za wybór właściwych osób na chrzestnych.
Według Ojca Świętego, osoba, która żałuje za swoje grzechy, właśnie w ten sposób może dawać innym dobry przykład...
Nie ma takiego grzesznika, który żałując, nie mógłby się nawrócić. Każdy grzesznik dopóki żyje, ma możliwość nawrócenia się, wstąpienia na właściwą drogę i dojścia do zbawienia. Jeżeli ktoś naprawdę żałuje, to konsekwencją żalu jest postawienie poprawy i zmiana życia.
Czy do czytania tekstów Pisma Świętego w czasie liturgii także wymagany jest przykład wzorowego życia? Może ci, którym trudno się pojednać z Panem Bogiem poczuliby się dzięki temu bardziej włączeni we wspólnotę Kościoła?
Zgodnie z obowiązującymi zasady liturgicznymi, osoba która jest blisko ołtarza, ma być przykładnym katolikiem. Inni nie powinni się gorszyć jej postępowaniem. Nikomu, nawet tym którzy są w stanie grzechu ciężkiego nie zabrania się uczestniczyć we Mszy św. ani modlić się, bo są to środki służące do ich nawrócenia.
Mimo tego niektórzy rozwodnicy w nowych związkach czują się w Kościele ekskomunikowani...
W kodeksie prawa kanonicznego wymienione są przestępstwa, za które Kościół nakłada karę ekskomuniki. Ten przypadek nie jest tam wymieniony. Takie osoby nie mają w Kościele pełni praw ale nie można powiedzieć, że są one obłożone karą.
Rozm. ed
