Wypowiedzi premiera Donalda Tuska dowodzą, że nie wie on, o czym mówi. Gada, gada, gada, ale pojęcia nie ma, o czym mówi. Najlepszym tego przykładem są słowa skierowane do posłów własnej partii, w których potępił ich za głosowanie za przekazaniem do komisji projektu w sprawie obrony życia dzieci chorych i niepełnosprawnych. Premier przekonywał, że lepiej nakłonić kobiety do rodzenia przez pomoc, niż przez straszenie więzieniem. Problem polega na tym, że projekt, do którego odnosił się premier nie straszy kobiet więzieniem, bowiem w Polsce kobiety nie są karane. Nie zajmuje się on także sytuacjami społecznymi, a jedynie sprzeciwia się eugenice.
Absolutnym kuriozum była jednak inna wypowiedź premiera, który zapewnił, że zakaz aborcji nie służy kobietom i dzieciom. No pewnie, dzieciom służą za to – jeśli dobrze rozumiem premiera – rozrywanie ich na strzępy, trucie rozmaitymi środkami chemicznymi, a kobietom zespół poaborcyjny...

