- To łamanie dżentelmeńskich umów - grzmieli posłowie PiS. Wczorajsze posiedzenie Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i Komisji ds. Unii Europejskiej było bardzo burzliwe. Przy sprzeciwie Prawa i Sprawiedliwości komisja przyjęła uchwałę wzywającą Lecha Kaczyńskiego do podpisania traktatu lizbońskiego. Projekt rezolucji stworzyło Prezydium Sejmu. W czwartek ma się nią zająć Sejm.
- Sejm zwraca się do prezydenta o uwzględnienie woli obu izb parlamentu i jak najszybsze zakończenie procesu ratyfikacji (...) także czynne wspieranie jego ratyfikacji w pozostałych krajach członkowskich" - czytamy w rezolucji. Politycy Platformy przekonują, że podpisania dokumentu z Lizbony wymaga „polska racja stanu".
- Ratyfikacja miała nastąpić do końca roku 2008 - podkreślał szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Krzysztof Lisek (PO). - Najpierw Sejm miał przyjąć ustawę kompetencyjną, gwarantującą Polsce, że rząd nie zmieni ustaleń traktatu. Gdzie jest ta ustawa, premier obiecał ją prezydentowi podczas uzgodnień - pytał poseł Karol Karski (PiS). - Jeśli uchwałę podczas plenarnego głosowania poprze mniejsza liczba posłów niż ta, która głosowała za ratyfikacją w kwietniu 2008 r., będzie to oznaczało wycofanie poparcia dla ratyfikacji dokumentu z Lizbony - dodawał Karski. - Jak prezydent ratyfikuje traktat, to rząd natychmiast przyjmie Kartę praw podstawowych, która umożliwi roszczenia niemieckie wobec Polski - straszyli posłowie PiS.
Politycy koalicji przekonywali też, że przyjęcie traktatu leży w interesie Polski wobec kryzysu gazowego i osłabienia naszej pozycji na Wschodzie. - Powinno nam zależeć, by w UE było jak najwięcej jedności, a to umożliwia traktat - mówił Paweł Zalewski, poseł niezrzeszony. I zaproponował: - Prezydent powinien w Sejmie wyjaśnić powody, dla których go nie podpisuje. - Polska nie będzie przeszkodą w wejściu w życie traktatu lizbońskiego - zapewnił Lech Kaczyński podczas wczorajszego spotkania z korpusem dyplomatycznym. Dodał jednak, że czeka na wynik referendum w Irlandii.
Przeczytaj, co myśli o Traktacie Lizbońskim Vaclav Klaus, prezydent Czech.
JaLu/Rz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

