Działacze PJN uznali, że wielu mieszkańców Śląska poczuło się urażonych słowami lidera PiS.

- Osoby starsze, które pamiętają okres powojenny na Śląsku, mówiły, że to był dla nich - delikatnie mówiąc - policzek, bo za takie oskarżenia ich ojcowie czy rodziny były deportowane albo zamykane - powiedział dyrektor katowickiego biura Marka Migalskiego Adam Skowron.

- Było też bardzo dużo osób młodszych, które mówiły, że nie są Ślązakami, ale podpisują się dlatego, bo - ich zdaniem - każdy ma prawo do czucia się tym kim jest i nikt nie ma prawa wrzucać ich do jakiegoś worka - dodał współpracownik Migalskiego.

Przeprosin od Jarosława Kaczyńskiego już wcześniej domagała się szefowa PJN Joanna Kluzik-Rostkowska. W liście do prezesa PiS napisała, że jest Ślązaczką i Polką. Natomiast Marek Migalski w sobotnim oświadczeniu stwierdził, że w szeregach Prawa i Sprawiedliwości wzrasta nacjonalizm.

AM/Dziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »