Tak często słyszymy utyskiwania na zaangażonawanie Kościoła katolickiego w sprawy państwa i polityki, że zupełnie zapominamy o tym, iż w krajach protestanckich wspólnoty kościelne bywają częścią aparatu administracyjnego państwa. Tak jest chociażby w Danii, gdzie lokalny kościół panstwowy pełni także funkcję urzędu stanu cywilnego. Każdy obywatel przynosząc swoje nowonarodzone dziecko otrymuje także egzemplarz Pisma Świętego. Od dziś stalo się to problematyczne.

Kościół nie może ewangelizować podczas pełnienia funkcji zleconych przez państwo – powiedział ojciec ateista jednej z duńskich gazet oburzony praktyką protestanckiej wspólnoty swojego kraju. W sukurs poszła mu minister, będąca rzeczywistym zwierzchnikiem Kościoła, która także uznała, że podczas rejestracji dzieci nie powinny być przekazywane treści religijne. Jednym zdaniem - wspólnota religijna, kiedy wykonuje zlecone jej przez państwo zadania powinna przestac być religijna.

Dodajmy na koniec, że minister odpowiedzialna za Kościół wywodzi się z parti Radykalna Lewica i zajmuje się równocześnie religią oraz równouprawnieniem. To wiele mówi o rzeczywistych celach współczesnych prądów kulturowych.

ToR/gosc.pl