Major Korończyk, który doskonale zna lotnisko Siewiernyj, twierdzi w rozmowie z korespondentem RMF FM Przemysławem Marcem, że najważniejsze pytanie, na które wciąż nie ma odpowiedzi, brzmi: "Dlaczego samolot znalazł się tak nisko?". Były lotnik nie wierzy w błąd pilota Tu-154. Mówi, że tej odpowiedzialności należy szukać na lotnisku.

- Mówić o błędzie pilota to obelga. Widziałem, jak 7 kwietnia podchodził i lądował tym samolotem dowódca załogi. To była koronkowa robota. Nawet należy powiedzieć teraz rodzinom, kiedy oskarżają pilotów, że to po prostu nieprawda. Ci piloci byli doskonale wyszkoleni. Należy znaleźć przyczynę tego, dlaczego ten samolot tam się znalazł - zaznacza.

Tymczasem polscy rozmówcy "Rzeczpospolitej" z kręgów wojska spekulują, że żaden pilot nie mógłby lądować na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku w warunkach, jakie wówczas występowały.

MaRo/Interia.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »