Autor prawie stu sztuk teatralnych podkreśla, że zdaje sobie sprawę, że rosyjskie sądownictwo jest w strasznym stanie, że "przechodzi to często ludzkie wyobrażenie". Uważa jednak, że kontrowersyjne artystki nie otrzymają surowego wyroku. - Wierzę, że na ostatniej rozprawie, 17 sierpnia, dostaną wyrok w zawieszeniu albo nawet zostaną uniewinnione - tłumaczy Kolada.
Dramaturg zaznacza, że nie podoba mu sie zainteresowanie sprawą Pussy Riot polskich artystów, w tym Andrzeja Wajdy, a proces artystek to wewntrzna sprawa Rosjan. - Nie komentuję wydarzeń w Polsce i liczę na wzajemność. To tak, jakbym poszedł do sąsiada i powiedział: "Słuchaj, masz źle ustawione meble. Przestawię ci je" - mówi Kolada "Gazecie Wyborczej".
Autor "Martwej królewny" przekonuje, że dziewczyny z Pussy Riot nie przeprosiły za swoje ekscesy w cerkwii, co jest - jego zdaniem - bardzo obraźliwe dla prawosławnych. Kolada dodaje, że "Putin mu się podoba". - Uważam, że zrobił w Rosji sporo porządku. Trzeba pamiętać - a wy albo tego nie wiecie, albo już zapomnieliście - że Putin dostał Rosję zaniedbaną po wiecznie pijanym Jelcynie (...) - mówi Kolada w rozmowie z Mirosławem Baranem.

