O ograbienie ciała Przewoźnika, sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa, oskarżono Siergieja Syrowa, Artura Pankratowa, Jurija Sankowa i Igora Pustowara. Byli oni wśród żołnierzy skierowanych do ochrony miejsca wypadku. Grozi im do sześciu lat pozbawienia wolności w kolonii karnej.
Trzej spośród oskarżonych byli wcześniej sądzeni: Syrow - za grabież, Pankratow - za fałszowanie, przechowywanie, przewożenie lub puszczanie w obieg sfałszowanych pieniędzy lub papierów wartościowych oraz Sankow - za kradzież. Karany nie był tylko Pustowar. Zaskoczyło to rosyjskie media, które wyraziły zdumienie, że ludzie z takimi życiorysami pełnili służbę na lotnisku przyjmującym prezydenckie samoloty.
Z karty kredytowej należącej do Przewoźnika dokonano po katastrofie, w dniach 10-12 kwietnia 2010 roku, 11 wypłat na sumę około 6 tys. zł. Jednocześnie podjęto sześć nieudanych prób wypłaty pieniędzy z innej karty należącej do sekretarza ROPWiM. Od maja 2010 roku warszawska prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie.
W czerwcu 2010 roku przedstawiciel rosyjskiego komitetu śledczego przy Prokuraturze Generalnej Władimir Markin poinformował, że czterech żołnierzy, którzy ukradli karty bankowe z miejsca katastrofy pod Smoleńskiem, przyznało się do winy.
Zazwyczaj, gdy porównuje się działania Rosjan w tej sprawie do sowieckich okupantów, słyszymy głosy oburzenia. Tyle, że barbarzyństwo rosyjskich trepów nie pozostawia żadnych złudzeń co do mentalności znacznej części naszego "bratniego narodu". Czy z tej sprawy zostaną wyciągnięte jakieś wnioski? Pewnie okaże się, że właśnie dlatego powinniśmy być Rosjanom wdzięczni za pozostałe działania. "Jeżeli okazuje się, że ciała ofiar katastrofy smoleńskiej zawinięte są w plastikowe worki, ale te ubrania, które rodziny dały, też do trumien wrzucono. Przecież mogli je zajumać!" - ironizował niedawno w telewizji internetowej dziennika "Rzeczpospolita" Rafał A. Ziemkiewicz. Brutalna kpina, ale jakże trafna...
AM/PAP/Wp.pl
