Zagraniczny film "Śmierć prezydenta" jest ekranizacją zafałszowanego raportu MAK i raportu rządowej komisji Jerzego Millera. Twórcy paradokumentu nawet nie pofatygowali się do Smoleńska, a na ekranie przekonują, że winę za tragedię ponoszą polscy piloci. Słowem nie wspominają np. o błędach rosyjskich kontrolerów lotu – choć ci „gubili" samolot na radarach, przeklinali i wydzwaniali do Moskwy.

 

Dziennik "Fakt" demaskuje kłamstwa tego dokumentu:


1. Rosjanie ściśle współpracowali z Polakami w śledztwie 

Fałsz! Mimo upływu niemal trzech lat nie przekazali nam nawet dokumentów dotyczących lotniska w Smoleńsku oraz procedur działania ich kontrolerów. Nie dostaliśmy czarnych skrzynek tupolewa, a w Rosji niszczeje wrak samolotu, którego Rosjanie nie chcą nam oddać.

 

2. Pilot, który odmówił lotu z prezydentem do atakowanej przez Rosjan Gruzji, został surowo ukarany. 

Nieprawda! Dostał nagrodę. Został odznaczony przez ówczesnego ministra obrony Bogdana Klicha srebrnym medalem za zasługi dla obronności kraju. 



3. Na miejscu tragedii Rosjanie znaleźli trzy czarne skrzynki i pieczołowicie je zabezpieczyli. 

Przekłamanie! Czarne skrzynki były cztery. Jedna w ogóle nie została odnaleziona. Jak powiedział jeden z członków komisji Jerzego Millera, kpt. Wiesław Jedynak, był to rejestrator eksploatacyjny, na którym zapisywane były dane dotyczące przeciążenia, wysokości, prędkości. 



4. Piloci popełnili błąd, ignorując sygnały systemu TAWS, który kazał im wzbić się do góry (słynne "Pull up!") 

Fałsz! System TAWS nie działał na przestarzałym lotnisku w Smoleńsku. Nie „widział" tego lotniska i wysyłał sygnały alarmowe, jakby samolot lądował w polu. TAWS reaguje w ten sposób także na wielu małych wojskowych lotniskach w Polsce albo np. w Afganistanie, dlatego sygnały takie piloci często ignorują. 



5. Rosyjscy kontrolerzy pracowali profesjonalnie 

Wieża kontroli lotów smoleńskiego lotniska pokazana jest jako nowoczesne miejsce. Tymczasem był to walący się barak z psującym się sprzętem. Radary momentami „gubiły" tupolewa. Kontrolerzy zaś nerwowo krzyczeli, przeklinali i co chwilę wydzwaniali do Moskwy. Dodatkowo, dwóch z nich nie miało uprawnień, a żaden 10 kwietnia rano nie przeszedł badań lekarskich. 



6. Wszelkie dochodzenia w sprawie są zakończone 

Nieprawda! W kanadyjskim filmie pojawia się informacja, że wszelkie wyjaśnianie przyczyn katastrofy jest zakończone. Tymczasem polska prokuratura wojskowa prowadzi w tej sprawie śledztwo. Ostatnio badaniom na obecność materiałów wybuchowych poddane zostały próbki z wraku maszyny zebrane przez polskich biegłych. Za miesiąc eksperci badać będą brzozę. 



7. Rosjanie skrupulatnie zbierali ślady na miejscu katastrofy 

Jedna ze scen pokazuje, jak śledczy pieczołowicie zbiera wacikiem próbkę sadzy z wraku tupolewa. Faktycznie jednak takie próbki nie zostały pobrane. Uczynili to dopiero polscy śledczy ponad 2 lata po katastrofie. 



8. Stan wieży na lotnisku 

Na filmie to elegancki budynek. Faktycznie – rozlatująca się buda. 

 

Wczoraj w TV Puls o godzinie 20.00 wyemitowano dokument Anity Grgas pt. "Anatomia upadku". Możliwe, że za niedługo będzie można go obejrzeć w TVP. Ten dokument pokazuje całą prawdę o tym, jak wyglądało śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej oraz (co bardzo ważne) jak polska prokuratura wojskowa kłamała ws trotylu.

 

sm/fakt.pl