Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna” w zeszłym roku w 40 sądach diecezjalnych złożono 10 tysięcy tego typu wniosków. Tylko w samej archidiecezji warszawskiej liczba takich spraw wzrosła z 300 do 400 w skali roku. Gazeta dla porównania podaje, że ogółem wniosków o stwierdzenie nieważności małżeństwa na początku XXI wieku było trzy razy mniej niż obecnie.

Większa liczba spraw wymusza większą liczbę osób do ich obsługi. A prawnicy, którzy występują przed sądem kościelnym, muszą być specjalnie przygotowani. – Wykształcenie z prawa kanonicznego to tylko początek, trzeba też posiadać kościelną aplikację – tłumaczy Marcin Krzemiński, który taką aplikację otrzymał od Sądu Metropolitarnego w Warszawie.

Kościelne sądy ostrzegają przed tymi „fachowcami”, którzy oferują pomoc, ale nie mają do tego stosownych uprawnień. Najczęściej takie osoby przedstawiają się jako „specjaliści od kościelnych rozwodów”. - W wielu przypadkach osoby takie nie dysponują wystarczającą wiedzą z zakresu procesowego prawa kanonicznego, żądając przy tym bezpodstawnie za swoje usługi wysokich opłat – ostrzegał niedawno na swojej stronie internetowej Sąd Biskupi w Kielcach.

maj/Dziennik Gazeta Prawna

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »