Polska prokuratura wciąż nie dysponuje protokołami z sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Nawet jeśli je otrzyma od Moskwy nie wiadomo, czy będą one przydatne stronie polskiej. Śledczy nie mają pewności, czy będą one miały jakąkolwiek wartość dowodową dla polskiego śledztwa.

Płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi śledztwo, przyznaje, że śledczy nie dysponują opisem rosyjskich procedur związanych z przeprowadzeniem autopsji. O informacje takie polscy prokuratorzy nie wystąpili do strony rosyjskiej. Zaznacza, że oceny przydatności protokołów sekcji prokuratura będzie mogła dokonać dopiero po otrzymaniu od Rosji protokołów. Wciąż nie wiadomo, kiedy do tego dojdzie.

Mecenas Bartosz Kownacki, reprezentujący kilka rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, uważa, że techniki wykonywania sekcji w Polsce i w Rosji są zbliżone. Zwraca on jednak uwagę, że nie wiadomo, w jakiej formie będą sporządzone protokoły z sekcji, na które ciągle czekamy. - Czy były to pełne sekcje, jak zostały udokumentowane? - zastanawia się adwokat.

Jednak w opinii Rafała Rogalskiego, pełnomocnika m.in. rodziny Lecha Kaczyńskiego, w sekcji zwłok zmarłego tragicznie Prezydenta RP były nieprawidłowości. Nie podaje jednak bliższych szczegółów, podkreślając, że materiały te objęte są klauzulą tajności. W tej sprawie złożył on wniosek o przesłuchanie naczelnego prokuratora wojskowego Krzysztofa Parulskiego, który uczestniczył w tej sekcji. Jak informował płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, wniosek ten oddalono jako nieprzydatny. Parulski zaznacza, że nie uchybił standardom pracy prokuratora, zwracając uwagę, iż przy sekcji zwłok prezydenta był obecny konsul RP. Rogalski powiedział nam, że wniosek o przesłuchanie Parulskiego będzie jednak ponowiony. Z jakim skutkiem? Nie wiadomo.

Wątpliwości dotyczące sekcji zwłok ma coraz więcej rodzin ofiar. Ich zdaniem nie ma pewności, że badania takie w ogóle zostały przeprowadzone. Na aktach zgonu, które otrzymali bliscy części ofiar, nie ma adnotacji o przeprowadzeniu autopsji. - Naczelny prokurator wojskowy Krzysztof Parulski, gdy pytaliśmy go o te kwestie, odpowiedział, że polscy prokuratorzy nie uczestniczyli w sekcjach zwłok, bo nie zdążyli na nie. Taka odpowiedź to kpina. W naszej ocenie, pogwałcono prawo polskie, chowając naszych krewnych bez przeprowadzenia przez polskich prokuratorów sekcji zwłok - mówiła na spotkaniu parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku Małgorzata Wassermann, córka posła Zbigniewa Wassermanna.

Również sposób identyfikacji ciał budzi wątpliwości części bliskich. Beata Gosiewska przypomina, że rodziny były informowane, że identyfikacja genetyczna będzie trwała 6 dni, Rosjanie przeprowadzili ją w dwa. W związku z nieprawidłowościami, rodzina Przemysława Gosiewskiego złożyła wniosek o ekshumację zwłok posła PiS. Niewykluczone, że podobne wnioski mogą złożyć inne rodziny, jeśli nabiorą podejrzeń, iż ani identyfikacja ciał, ani sekcja zwłok nie zostały przeprowadzone dokładnie i fachowo.

żar/Naszdziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »