Na szkolnym podwórku zginęło 22 uczniów i 6 nauczycieli. Tego dnia w Hass – syryjskim miasteczku w prowincji Idlib – miało łącznie zginąć 35 cywilów; kilkudziesięciu zostało rannych. Dzieci z Hass miały pecha...

Były to samoloty rosyjskie – po przerwie, jaką Putin ogłosił na czas szczytu Unii Europejskiej, na nowo wspierające nalotami ofensywę, którą armia prezydenta Asada prowadzi przeciw zbrojnej opozycji (Idlib sąsiaduje z Aleppo).

Informacje z Syrii trudno weryfikować gdyż przekazują je wolontariusze, ludzie z obrony cywilnej (tzw. Białe Hełmy).

Bez wsparcia Rosji, jej dostaw, lotnictwo Asada dawno przestałoby przedstawiać jakąkolwiek wartość militarną. Ponadto gdyby nie wsparcie Rosji – polityczne, finansowe, od roku też militarne – Asad być może nie byłby już prezydentem.

ONZ mówi, że najwięcej zabili żołnierze Asada bo 250 tys., inni, że pół miliona Tymczasem na konto Państwa Islamskiego przypada zapewne nie więcej niż kilka tysięcy ofiar.

W minionym roku Rosjanie zabili więcej cywilów niż islamscy fanatycy. W pierwszej połowie 2016 r. rosyjskie bomby miały uśmiercić dwa razy więcej cywilów, niż zginęło ich z rąk islamistów.

TZW/Fronda.pl