Dziennikarzom "Faktu" udało się przedostać na teren lotniska Siewiernyj. Na zamkniętym wojskowym terenie sporo się zmieniło od 2010 roku. W ciągu dwóch lat od tragicznej katastrofy tu 154 rosyjskie służby wyremontowały wierzę kontroli lotów.

 

Rosjanie odmalowali cały budynek. Wymieniono też okna, a do tego zamontowano dwa światła na dachu budynku w jego przedniej części.

 

Terenu katastrofy pilnuje policjant. Funkcjonariusz przesiaduje w starym audi zaparkowanym na odpalonym silniku w miejscu gdzie zginęła polska elita. - Czemu robicie zdjęcia. Pozwolenie specjalne macie? Tutaj jest teren wojenny trzeba mieć pozwolenie - mówi do dziennikarzy "Faktu" funkcjonariusz.

 

Kiedy reporterzy pokazują dokumenty i legitymacje prasowe, policjant udaje się z nimi do wozu, aby je sprawdzić. Patrol na terenie katastrofy obecny jest 24 godziny na dobę. W dzień jeden policjant w cywilnym samochodzie, w nocy dwuosobowy patrol.  - Stać musimy, były przypadki wandalizmu, tabliczkę ktoś zabrał z kamienia, krzyże niszczył. Potem to jest opisywane i wychodzi że Rosjanie nie dbają. - mówi policjant.

 

eMBe/Fakt