Według informacji broniącego Mariupola pułku Azow, Rosjanie użyli „trującej substancji nieznanego pochodzenia”. Głos w sprawie zabrali Amerykanie.

Substancja miała zostać zrzucona z wrogiego drona – poinformował pułk w komunikacie opublikowanym w poniedziałkowy wieczór. Dodano, że zaatakowane osoby mają problemy oddechowe oraz neurologiczne.

Zbliżone do ministerstwa obrony Ukrainy źródło twierdzi w rozmowie z agencją Interfax, że wykorzystanie broni chemicznej przez Rosjan jest bardzo możliwe. Głos zabrał także rzecznik Departamentu Stanu USA. John Kirby przekazał wczoraj wieczorem, że służby badają informacje na temat użycia na Ukrainie broni chemicznej.

Dodał też, że obecnie Pentagon nie posiada informacji mogących potwierdzić doniesienia strony ukraińskiej. O współpracy brytyjskich służb z Ukrainą w kwestii weryfikacji doniesień poinformowała szefowa brytyjskiego MSZ. Liz Truss napisała, że każde użycie broni tego rodzaju „oznaczałoby bezduszną eskalację tego konfliktu”. Dodała, że Putin i jego reżim zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

dam/Dorzeczy.pl