Rosyjska prokuratura nie oddała nam laptopów, które mieli na pokładzie tupolewa wysocy rangą wojskowi, którzy wraz z prezydentem Lechem Kaczyńskim lecieli 10 kwietnia do Katynia - informuje „Fakt”.

Elektroniczny sprzęt, który mieli przy sobie m.in. szef sztabu generalnego, gen. Franciszek Gągor oraz dowódca Wojsk Lądowych gen. Tadeusz Buk, nie trafił do Polski wraz z innym elektronicznym sprzętem odnalezionym na miejscu katastrofy.

Polskie służby specjalne od razu po katastrofie zablokowały terminale wszystkich urządzeń, które były na pokładzie maszyny w chwili katastrofy. Resort obrony narodowej zapewniał także, że ani prezydent Lech Kaczyński, ani wojskowi nie mieli przy sobie żadnych urządzeń kryptograficznych, ani nie przewozili żadnych tajnych czy poufnych materiałów. – To bardzo dziwne, że właśnie laptop i palmtop wysokich wojskowych nie zostały nam przekazane - mówi "Faktowi" osoba znająca kulisy śledztwa. – To, że Rosjanie będą chcieli poznać ich zawartość, było pewne od momentu wypadku samolotu - dodaje.

W zeszłym tygodniu eksperci Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego badający przekazane Polsce urządzenia stwierdzili, że Rosjanie przeglądali zawartość odnalezionych po katastrofie kamer, laptopów i telefonów.

Ł.A/Fakt

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »