"Charlie Hebdo" nie ma łatwego życia w Rosji. Francuski satyryczny periodyk znany z często kontrowersyjnych i niesmacznych dowcipów znalazł się w ogniu krytyki tamtejszych mediów, władz, a także opiniii publicznej. 

Rosjanie są oburzeni drwinami "Charlie Hebdo" z katastrofy airbusa. Francuski tygodnik zamieścił rysunek pokazujący dżihadystę, na którego spadają szczątki rosyjskiego samolotu, opatrując go podpisem "Rosja nasila bombardowania Państwa Islamskiego". 31 października w Egipcie rozbił się rosyjski samolot. W wypadku zginęły 224 osoby. 

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa na swoim blogu zamieściła retoryczne pytanie "Czy jeszcze ktoś chce być Charile?". W ten sposób odniosła się do głośnej akcji zorganizowanej po tym, gdy islamscy terroryści zastrzelili pracowników gazety za to, że opublikowali karykatury proroka Mahometa. Także Internauci uznali za niedopuszczalną tego typu satyrę. Wg komentarzy w internecie dopuszczenie się takich praktyk to szarganie pamięci ofiar katastrofy. 

Wcześniej tygodnik "Charlie Hebdo" był już w Rosji krytykowany za drwiny z uczuć religijnych. Francuski periodyk nie ma za naszą wschodnią granicą najlepszej opinii. W Czeczenii muzułmanie zorganizowali nawet wielotysięczną demonstrację podczas, której dali do zrozumienia, że niedopuszczalne są kpiny z jakiejkolwiek religii.

emde/wiadomosci.dziennik.pl