To przekonanie wcale nie wyrasta z wypowiedzi wdowy po generale Błasiku. – Tezy MAK na temat roli mojego męża są powtórzeniem propagandowego stanowiska władz rosyjskich –  powiedziała Ewa Błasik podczas spotkania z dziennikarzami w Sejmie. A potem mocno zaprotestowała przeciwko bierności rządu Donalda Tuska. – Polski rząd powinien bronić godności polskich oficerów – powiedziała.

I choć z drugą częścią jej wypowiedzi trudno się nie zgodzić, to pierwszą można przypisać emocjonalnemu zaangażowaniu. Ale… opinię Ewy Błasik potwierdzają także polscy specjaliści od medycyny sądowej. Profesor Karol Śliwka wskazuje na przykład, że jeśli sekcja zwłok odbyła się po rozpoczęciu procesów gnilnych (a w wilgotnym środowisku zachodzą one już w dobę po zgonie), to wyniki badań na obecność alkoholu są niemiarodajne. – Jeżeli badanie wskaże stężenie alkoholu do 1 promila, to jego wynik jest niemiarodajny. W takiej sytuacji alkohol mógł powstać endogennie, czyli znajdować się w organizmie denata pomimo że przed śmiercią nie spożywał on alkoholu – powiedział „Rzeczpospolitej” kierownik Zakładu Medycyny Sądowej UMK w Toruniu – Collegium Medicum im. Rydygiera w Bydgoszczy.

Ta informacja zupełnie jednoznacznie pokazuje, że raport MAK można potraktować jak kawałek – dość zresztą literacko kiepskiej – powieści socrealistycznej, w której źli i winni są zawsze imperialiści (mogą to być również Polacy), a przedstawiciele wielkiej socjalistycznej Rosji są zawsze czyści. My jesteśmy trzeźwi jak świnie, a Polacy – wiadomo. Szkoda tylko, że polskie władze i polskie elity medialne nie mają w sobie dość odwagi, by jasno i wyraźnie powiedzieć nie. Kłamstwu i dezinformacji.

Tomasz P. Terlikowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »