Liebiediew, dawniej rosyjski oligarcha związany z KGB, przyznał, że nie finansuje już opozycyjnej „Nowej Gazety” ze względu, po pierwsze, na koszta, a po drugie, na związane z tym napięcie.
Najprawdopodobniej właśnie w związku z tą decyzją „Nowa Gazeta” od 9 maja nie będzie już ukazywać się w formie drukowanej, a jedynie w sieci.
Gazeta, która była krytyczna wobec polityki Władimira Putina, przysparzała Liebiediewowi niemałych trudności. Były potentat finansowy miał kłopoty biznesowe, które, jak donosi „The Guardian”, wielu komentatorów łączy właśnie z jego finansowaniem „NG”.
Co ciekawe w wywiadzie udzielonym „The Times”, Liebiediew nie chciał krytykować Putina. „Narysowałbym raczej karykaturę proroka Mahometa” – powiedział tylko ze śmiechem.
Liebiediew, którego wielkie imperium finansowe w zasadzie całkowicie upadło, przyznaje, że czuje się dziś znacznie swobodniej, niż w przeszłości. Dzięki porzuceniu przezeń wielkiego biznesu zniknęła nieustanna presja ze strony rosyjskich władz.
Na presji się jednak nie kończyło. Liebiediew, według jego własnych słów, mógł skończyć jak Borys Niemcow. Miał bowiem miejsce szereg zamachów na jego życie, w tym jeden „dość niedawno”.
Oprócz trzech tytułów „The Independent” Liebiediew wraz ze swoim synem jest jeszcze właścicielem „London Evening Standard” oraz kanału telewizyjnego „London Live TV”.
bjad/the guardian
