Rosyjski prezydent Władimir Putin jest przerażony spadającymi cenami ropy. Zaapelował teraz o porozumienie dotyczące zamrożenia poziomu wydobycia ropy naftowej. Putin obawia się, że zwiększenie jej wydobycia doprowadzi do prawdziwego finansowego kataklizmu w Federacji Rosyjskiej. Wówczas nie będzie mowy nie tylko o realizowaniu imperialnych zamiarów względem Ukrainy i innych części świata, ale nawet o utrzymaniu pokoju społecznego w kraju. Rosjanie są cierpliwi, ale głód i bieda może zdenerwować w końcu nawet ich.

W rozmowie z agencją "Bloomberga" Putin powiedział, że zamrożenie wydobycia ropy byłoby "właściwą decyzją dla globalnego rynku". Jak dodawał, przykładowo Iran "startuje z wyjątkowo niskiego poziomu, a to wiąże się z sankcjami względem tego państwa". Zdaniem Putina "nie byłoby uczciwie" pozostawić tak tę sytuację. 

Putin w rozmowie mówił też o ewentualność przejęcia Basznieftu przez Rosnieft. Stwierdził, że rzeczywiście przejmowanie jednego państwowego przedsiębiorstwa przez drugie państwowe nie jest doskonałym rozwiązaniem, ale z drugiej strony Rosnieft nie jest całkowicie państwowy, bo część udziałów ma w nim brytyjska firma BP.

To nie pierwszy raz, gdy Rosjanie publicznie dają wyraz swojemu zaniepokojeniu cenami ropy. Sprzedaż surowców to absolutny fundament rosyjskiego budżetu. Tymczasem wejście na rynek Iranu oraz intensyfikacja wydobycia ropy przez inne państwa sprawia, że ceny cały czas spadają. To dla Rosji wprost śmiertelne zagrożenie.

bbb/Fronda.pl