Sytuacja zwykłych Rosjan pogarsza się coraz bardziej. Międzynarodowe koncerny również stawiają krzyżyk na Moskwie. Jest tylko jeden sposób na poprawę rosyjskiej gospodarki...
Dane rosyjskiego biura statystycznego są porażające. Wynagrodzenia Rosjan skorygowane o inflację skurczyły się w zeszłym miesiącu o 9,2 proc. wobec poprzedniego roku. Skurczyła się w tym czasie także sprzedaż detaliczna.
Na horyzoncie nie widać zbyt wielu potencjalnych silników wzrostu, które mogą rozruszać rosyjską gospodarkę. Co wobec tegomoże pobudzić gospodarkę?
Ekonomiści mówią jednogłośnie - inwestycje.
Zagraniczni inwestorzy unikają Rosji ze względu na międzynarodowe sankcje, wobec tego krajowe oszczędności będą musiały zrekompensować część finansowych obciążeń – twierdzą analitycy UralSib Capital.
Według ekonomistów, aby rosyjska gospodarka mogła rozwijać się w pożądanym tempie 3-4 proc. rocznie, konieczne są inwestycje w wysokości ok. 60 mld dol.
- Jeśli pojawi się wzrost gospodarczy, będzie to zasługa głównie zwiększenia inwestycji w perspektywie najbliższych 10 lat. Bez tego, będziemy niszczyć konsumentów i nigdy nie zrealizujemy potencjału tkwiącego w czynniku inwestycyjnym” – ocenia Jaroslaw Lissowolik, analityk Deutsche Bank z Moskwy.
Przed kryzysem walutowym, sankcjami, wojną na Ukrainie i wyprzedażą na rynku ropy - czyli czynnikami, które uderzyły w gospodarkę Rosji w ubiegłym roku, konsumpcja wewnętrzna odpowiadała za ok. połowę PKB kraju, a około jedna czwarta rosyjskiego PKB jest powiązana z sektorem energetycznym i surowcowym.
Władze Rosji muszą teraz wykorzystać potencjał gospodarki. Jednak będzie to trudne zadanie, ponieważ z kraju uciekają także wielkie firmy finansowe.
Tag/Forsal.pl
