O godz. 10.00 czasu moskiewskiego rozpoczęto wstrzymywanie dostaw gazu na Ukrainę. Stało się tak mimo próśb prezydenta i premiera tego kraju. Rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprianow poinformował, że nie podpisano kontraktu z Kijowem, dlatego nie ma podstaw do eksportu gazu na Ukrainę. Winą za to obarczył stronę ukraińską, która - jego zdaniem - nie otrzymała od swoich władz mandatu na podpisanie umowy gazowej. Premier Władimir Putin zaproponował wcześniej cenę 250 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Julia Tymoszenko i Wiktor Juszczenko uważają jednak, że powinna ona być o 49 dolarów niższa.
Wiktor Juszczenko i Julia Tymoszenko mają nadzieję na kontynuację negocjacji na temat nowej umowy na dostawy gazu. Zapewniają, że kilka dni temu Ukraina w pełni rozliczyła się za gaz dostarczony w zeszłym roku. Premier i prezydent obiecują Ukraińcom, że nie odczują ewentualnego wstrzymania dostaw przez Rosję. Kijów obiecuje także, że tranzyt gazu nie jest zagrożony.
JaLu/IAR
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

