Więzień polityczny Ildar Dadin z kolonii karnej w Karelii w Rosji jest poddawany okrutnym torturom, które w liście do żony więźnia opisał jego adwokat. Jest bity przez 12 osób jednocześnie i boi się, że już niedługo nie będzie w stanie wytrzymać gwałtu i przemocy, jaka jest wobec niego stosowana.
34-letni Ildar Dadin został skazany za protesty przeciwko agresji rosyjskiej na Ukrainie oraz za demonstrowanie sprzeciwu wobec prześladowaniom więźniów politycznych w Rosji. Walczył, pikietując z transparentami w ręku o sprawiedliwość m. in. dla Nadii Sawczenko oraz przeciwko rosyjskim fałszerstwom wyborczym na placu Bołotnym.
List do żony, datowany na 31 października, opublikował niezależny portal rosyjski Meduza.
'' Mężczyzna podkreśla, że w sprawę zaangażowane są władze kolonii, a cała struktura, według jego obserwacji, przypomina mafię. Ildar Dadin napisał wprost, że nie wytrzyma już prawdopodobnie tygodnia - bicia, gwałtów, upokorzenia. Jest poddawany przemocy, poniżany, bity kilka razy dziennie. Mężczyzna zaznaczył, że nie prosi o przeniesienie do innej kolonii karnej – ze względu na współwięźniów, którzy doświadczają podobnie nieludzkiego traktowania. Obawia się jednocześnie, że jako świadek tortur i ich ofiara może zostać zabity, a jego śmierć zostanie upozorowana na samobójstwo'' - informuje polskieradio.pl
Apel o pomoc dla torturowanego więźnia politycznego zaapelowała organizacja praw człowieka ,,Memoriał''.

LDD/polskieradio.pl/Fronda.pl
